18h18 CEST
03/06/2026
- Żadnych myśli, emocji. W tej chwili mam ochotę rzucić tenis, ale zobaczymy. Zobaczymy za kilka dni. Mam nadzieję, że mentalnie wrócę na właściwe tory - opisała swoje samopoczucie Sabalenka.
Pierwszy set nie zapowiadał tak złego przebiegu spotkania dla ubiegłorocznej finalistki na kortach im. Rolanda Garrosa. 28-letnia Sabalenka kontrolowała mecz, szybko objęła prowadzenie 5:1 i serwowała na zwycięstwo. Finalnie triumfowała 6:3.
Druga partia rozpoczęła się podobnie, jednak tym razem sześć lat młodsza Sznajder szybciej była w stanie nawiązać walkę. Zdołała odrobić stratę jednego przełamania, po czym nie wykorzystała czterech break pointów przy stanie 3:4. Białorusinka mogła przypieczętować zwycięstwo przy swoim podaniu, ale Rosjanka podniosła poziom, ponownie przełamując rywalkę. Powtórzyła to później po raz trzeci i wygrała 7:5, doprowadzając do trzeciego seta.
Decydującą odsłonę po niezwykle zaciętej walce lepiej rozpoczęła niżej notowana tenisistka, która szybko przełamała rywalkę i objęła prowadzenie 3:0. Z każdą kolejną akcją Sabalenka denerwowała się coraz bardziej, popełniała coraz więcej błędów, czego efektem była kolejna utrata serwisu. Było już 0:5 i wyraźnie załamana Białorusinka nie była w stanie już się podnieść. Chociaż Rosjanka potrzebowała aż trzech piłek meczowych, to finalnie zamknęła spotkanie wynikiem 6:0.
- Czuję, że miałam bardzo dobre okazje w drugim secie. Schrzaniłam to, a potem ona wkroczyła do akcji i zagrała świetnie. Czuję, że psychicznie nie byłam w stanie się podnieść po drugim secie - przyznała Sabalenka.
- Nie wiem, kiedy ostatni raz przegrałam 10 gemów z rzędu. Nie wiem. Myślę, że psychicznie wpadłam w bardzo, bardzo głęboką, ciemną dziurę i po prostu nie potrafiłam się wygrzebać - dodała.
Zakończyła się tym samym imponująca seria wielkoszlemowych półfinałów w wykonaniu Sabalenki. Od wygranego przez nią US Open w 2024 roku w sumie w sześciu kolejnych imprezach tej rangi meldowała się w czołowej czwórce. W Paryżu i w Wimbledonie nie zdołała jeszcze triumfować.
- Może za bardzo skupiam się na tym, że nigdy nie wygrałam Szlema na każdej nawierzchni. Może to sprawia, że za dużo analizuję i w pewnych momentach za bardzo ponoszą mnie emocje. Nie wiem. Muszę tak jakby zrobić krok w tył i spróbować znaleźć rozwiązanie, bo jestem już po prostu zmęczona tym, że przegrywam niektóre mecze w kiepskim stylu tylko dlatego, że byłam zbyt emocjonalna - podsumowała Sabalenka.
Uśmiech na jej twarzy pojawił się jednak na koniec konferencji.
- Podobno co nas nie zabije, to nas wzmocni. W pewnym momencie rozgryzę to i wrócę silniejsza. Właśnie wymyśliłam, jak mogę to przezwyciężyć. Znacie te pokoje, do których się wchodzi i po prostu wszystko rozbija? Pewnie spędzę tam jutro cały dzień, niszcząc rzeczy. Może to pomoże, a może nie - zakończyła.
22-letnia Sznajder zadebiutuje w wielkoszlemowym półfinale, a jej rywalką będzie inna debiutantka na tym etapie - Maja Chwalińska. Wcześniej w środę Polka wygrała z Rosjanką Anną Kalinską 7:6 (7-3), 6:3.
W czwartek o 15. w pierwszym półfinale pogromczyni Igi Świątek i podopieczna trenerki Sandry Zaniewskiej Marta Kostiuk (15.) zagra z Rosjanką Mirrą Andriejewą (8.). Po nich na kort wyjdą Chwalińska i Sznajder.
Z Paryża - Wojciech Kruk-Pielesiak (PAP)
wkp/ sab/