12h57 CET
10/03/2026
- Iran przyjmuje swoje dzieci z otwartymi ramionami, a rząd gwarantuje im bezpieczeństwo. Nikt nie ma prawa ingerować w sprawy rodzinne narodu irańskiego i odgrywać roli niani, która jest milsza niż matka – zapewnił pierwszy wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Aref. Podobne zapewnienie złożyło także biuro prokuratora generalnego.
Obawy o bezpieczeństwo zawodniczek pojawiły się w związku z tym, że milczały 2 marca podczas odgrywania hymnu narodowego przed meczem z Koreą Południową. Mecz ten odbył się w czwartym dniu amerykańsko-izraelskich nalotów na Iran. Piłkarki zostały nazwane w państwowej telewizji „zdrajczyniami” i tak ten gest oceniło wielu radykałów w Iranie. W niedzielę reprezentacja Iranu odpadła z turnieju, przegrawszy wszystkie trzy mecze.
Po ostatnim meczu pięć zawodniczek opuściło hotel, w którym zakwaterowana była reprezentacja. We wtorek australijski premier Anthony Albanese poinformował, że zostały im przyznane wizy pozwalające pozostać w kraju. - Australijczycy są poruszeni losem tych dzielnych kobiet. Tutaj są bezpieczne i powinny czuć się jak w domu. Kiedy stało się jasne, że kobiety te potrzebują pomocy, australijska policja federalna przewiozła je w bezpieczne miejsce, gdzie obecnie przebywają – powiedział Albanese.
O udzielenie azylu piłkarkom apelował do Albanese prezydent Donald Trump, który oświadczył, że USA są gotowe przyjąć Iranki u siebie, jeśli nie zrobi tego Australia. (PAP)
bjn/ ap/