17h27 CEST
28/06/2026
23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa ostatni poważny turniej rozegrała w 2022 roku, gdy odpadła w trzeciej rundzie US Open. To miał być jej „last dance”, choć młodsza z sióstr Williams nigdy oficjalnie nie ogłosiła zakończenia kariery i nawet podkreślała, że jej przyszłość w sporcie cały czas pozostaje sprawą otwartą.
- Nigdy zbyt wiele nie patrzyłam w przeszłość. Jeśli ktoś spędziłby ze mną dzień w domu, to nigdy nie domyśliłby się, że byłam profesjonalną zawodniczką. Moje trofea nie są ukryte, ale nie są też wyeksponowane - powiedziała.
Do Londynu, gdzie w singlu triumfowała siedem razy, wraca już jako matka dwójki dzieci. Otrzymała od organizatorów tzw. dziką kartę i zagra nie tylko w deblu u boku starszej siostry Venus, ale też w grze pojedynczej.
- Musiałam zdecydować do poniedziałku, czy przyjmuję dziką kartę. Zdecydowałam się w niedzielę. Do tego momentu nie byłam pewna. Szczerze mówiąc, nadal nie jestem pewna, czy powinnam - powiedziała z uśmiechem.
Dopytana, co skłoniło ją, aby zagrać również w singlu, powiedziała, że dotarło do niej, że nie każdy może liczyć na propozycję dzikiej karty od organizatorów Wimbledonu.
- Ostatecznie pomyślałam, że to fajne i powinnam zagrać - zdradziła.
Spekulacje o powrocie Williams trwały kilka miesięcy. W grudniu okazało się, że została przywrócona na listę zawodniczek objętych ścisłym nadzorem organów antydopingowych, co było jednym z warunków dopuszczenia jej do rywalizacji. To właśnie powrót do procedur antydopingowych, szczegółowe informowanie o miejscu pobytu, był największym argumentem, aby do zawodowego sportu jednak nie wracać.
- To jest po prostu potwornie uciążliwe. Mam intensywne życie, prowadzę firmę, prowadzę fundusz, podróżuję po całym świecie, mam dzieci. Mogę być w wielu różnych miastach w różnym czasie - powiedziała.
We wtorek rywalką Williams będzie Maya Joint, która jest młodsza o 24 lata, a urodziła się ponad sześć lat po pierwszym jej wielkoszlemowym triumfie. Australijka w rankingu zajmuje 87. miejsce.
- To nie jest tak, że nigdy nie cieszyłam się grą, ale teraz zamierzam przede wszystkim delektować się tym meczem - zapowiedziała.
Radość z gry nie wyklucza jednak stresu.
- Spodziewam się, że będę się denerwowała. Denerwowałam się przed każdym meczem, jaki w życiu rozegrałam. Myślę, że to pokazywało pasję, miłość i zaangażowanie. To, że zależało mi na wykonaniu pracy, niezależnie od tego, czy była to pierwsza runda, druga runda, czy finał. Zawsze trochę się denerwowałam, ale potem po prostu otrzepuję się ze stresu i idę dalej - dodała.
W 3. rundzie rywalką Amerykanki może być broniąca tytułu Iga Świątek.
Z Londynu - Wojciech Kruk-Pielesiak (PAP)
wkp/ af/