18h18 CET
27/03/2026
W swoim przedostatnim w karierze indywidualnym konkursie Stoch, trzykrotny mistrz olimpijski, uzyskał na Letalnicy 193 m i zajął 38. miejsce w stawce 40 zawodników.
Do finałowej serii nie awansował również Aleksander Zniszczoł, który był 36.
- Wspaniała skocznia, taka słoweńsko-polska. Dużo Polaków przyjechało do Planicy specjalnie dla Kamila – mówił Zniszczoł, którego czeka jeszcze w sobotę konkurs drużynowy.
Honoru biało-czerwonych bronił Piotr Żyła. W pierwszym skoku osiągnął 209 m, w drugim poprawił się o półtora metra, co dało mu 29. lokatę.
- Wydawało się, że powinienem polecieć, ale w końcówce... Jakby powiedzieć - jak kamień w wodę. Wiadomo, że w sobotę fajnie byłoby polatać, ale bardziej jestem głową już w przyszłym sezonie – przyznał Żyła.
- Tak skaczę w tym sezonie, różnie. Nawet nie chce mi się oceniać dzisiejszych skoków, nie mam takiej potrzeby. Ten sezon był jaki był, lepszy niż poprzedni, gdy miałem kontuzję. Fizycznie było super, bardziej chodziło o „mental”, który siadł. Wiem, że stać mnie na lepsze skakanie. Było parę dobrych startów, trzy razy pierwsza dziesiątka, ale to nie jest nie to, na co liczyłem – podsumował.
Konkurs wygrał po raz 14. w sezonie Słoweniec Domen Prevc, który już wcześniej zapewnił sobie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W piątek przybliżył się również do małej Kryształowej Kuli w lotach. Wyprzedził Austriaka Stephana Embachera, który w drugiej serii przy lądowaniu przewrócił się, ale opuścił skocznię o własnych siłach.
W sobotę odbędzie się rywalizacja drużynowa, a na niedzielę zaplanowano ostatni konkurs sezonu, z udziałem czołowych 30 zawodników w klasyfikacji generalnej. Obecnie Stoch zajmuje w niej 31. miejsce, a Żyła 33. W Planicy nie ma jednak kilku wyprzedzających ich skoczków, w tym trzykrotnego medalisty olimpijskiego Kacpra Tomasiaka.
Z Planicy – Artur Filipiuk (PAP)
af/ cegl/