11h27 CEST
30/05/2026
- Ostatnio trochę kosztują mnie biegi, ale jestem z tego zadowolona, bo to znaczy, że dałam z siebie bardzo dużo i opłaciło się - powiedziała bardzo zadowolona z pierwszego startu w letnim sezonie medalistka olimpijska w biegu na 400 m z Paryża z 2024 roku.
Przyznała, że nie ma obecnie często okazji startować przed polską publicznością.
- Zawsze zapraszam kibiców, gdy tylko taki start jest. Nieczęsto jest obecnie taka okazja, żeby się spotkać i pokibicować. Trochę żałuję, że po biegu nie mogłam wstać wcześniej i zrobić sobie wielu zdjęć, ale czułam się jak się czułam. Chciałam dać najlepsze przedstawienie na bieżni i to mnie trochę kosztowało - przyznała Bukowiecka.
Wiele dzieciaków czekało jednak kilkadziesiąt minut na jej autograf i zdjęcie. Bukowiecka, gdy tylko doszła do siebie, podeszła do trybun i poświęciła na to sporo czasu mimo późnej pory.
Rekordzistka kraju przyznała, że jako dziecko nie była wielką fanką lekkiej atletyki.
- Lubiłam sport, ale za moich czasów dziecięcych i młodzieńczych bardziej oglądało się skoki narciarskie, trochę siatkówkę. To były te sporty, które lubiłam oglądać - poinformowała.
Jak dodała, zawsze tłumaczy fanom, dlaczego tak istotny jest w życiu ruch fizyczny, w tym bieganie.
- Ja się spełniam w tym, to jasne. Nie każdy jednak zostanie mistrzem olimpijskim, ale generalnie jest to super przygoda. Biega się też dla zdrowia. Można też zwiedzić kawałek świata, poznać wspaniałych ludzi, więc na pewno warto - oceniła złota medalistka tokijskich igrzysk w sztafecie mieszanej 4x400 m.
Bukowiecka przyznała, że było ją stać już na tym etapie sezonu nawet na wynik poniżej 50 sekund, ale nieco za szybko zaczęła i potem do złamania tej granicy zabrakło kilkunastu setnych sekundy na ostatnich metrach. Jej trener Marek Rożej wprost zaznaczył, że gdyby rywalki były w Bydgoszczy mocniejsze, to wynik już teraz byłby zdecydowanie lepszy.
Szansa na taki będzie jednak już niebawem, bo Polka wystartuje w Rzymie 4 czerwca.
- Tam stawka jest bardzo wyrównana. Już nawet śmialiśmy się z trenerem, że mogę tam dobiec do mety pierwsza, ale i... siódma. Wiele rywalek właśnie w Rzymie rozpocznie starty w tym sezonie, więc też ciężko coś powiedzieć o ich dyspozycji. Liczę jednak, że uda mi się złamać 50 sekund - podsumowała Bukowiecka.
Tomasz Więcławski (PAP)
twi/ pp/