20h18 CEST
30/05/2026
Parry, ostatnia Francuzka, która pozostała w turnieju kobiet na kortach Rolanda Garrosa, zajmuje 92. miejsce w rankingu światowym, a wirtualnie 54.
23-letnia praworęczna zawodniczka niespodziewanie pokonała 6:3, 4:6, 7:6 (10-3) rozstawioną z numerem szóstym Anisimovą, dwukrotną finalistką Wielkiego Szlema, która po kontuzji lewego nadgarstka wystąpiła w Paryżu w swoim pierwszym w tym sezonie turnieju na kortach ziemnych.
Reprezentantka gospodarzy ma za sobą znacznie więcej występów w Wielkim Szlemie od Polki, ale również nigdy wcześniej nie zaszła tak daleko - do czwartej rundy. Pięciokrotnie odpadała w trzeciej, a od French Open 2022, kiedy to w pierwszej rundzie wyeliminowała broniącą tytułu Czeszkę Barborę Krejcikovą (wówczas numer 2. w rankingu światowym), nie pokonała żadnej tenisistki z czołowej dziesiątki zestawienia WTA.
Po sobotniej wygranej na korcie Philippe-Chatrier, w gorącej atmosferze (temperatura ok. 35 stopni w cieniu) i przy olbrzymim wsparciu od kibiców, nie omieszkała właśnie im podziękować.
- Jestem taka szczęśliwa, że mogłam przeżyć ten mecz w takiej atmosferze, byliście niesamowici! – wykrzyknęła do publiczności.
- To był wielki dzień, między moim meczem a finałem PSG, który nas czeka. Mam nadzieję, że wygramy dwa z dwóch – zażartowała tenisistka, która jest fanką Paris Saint-Germain.
Do przerwy PSG przegrywa z Arsenalem Londyn 0:1.
W sobotę Parry czeka jeszcze mecz deblowy, w którym u boku rodaczki Fiony Ferro zmierzy się z Niemka Laurą Siegemund i Rosjanką Wierą Zwonariową.
Chwalińska, która wcześniej w sobotę odprawiła z turnieju Greczynkę Marię Sakkari 1:6, 6:3, 6:2, w rankingu WTA zajmuje 114. miejsce, ale jest już pewna, że po French Open pierwszy raz znajdzie się w najlepszej setce zestawienia. Wirtualnie zajmuje teraz 75. lokatę. (PAP)
cegl/ mm/