12h18 CET
24/03/2026
Tata-trener brązowej medalistki przyznał, że już nieco ochłonął po niedzielnym sukcesie córki, ale okupił to drobnymi problemami głosowymi. - Było jednak warto - podkreślił z uśmiechem.
- To były trochę inne mistrzostwa niż te, w których Pia do tej pory brała udział i zdobywała medale, bo one były u nas, w Polsce. Nie wiem, kiedy taka okazja po raz kolejny będzie, że przyjdą właśni kibice niesamowici. Wartość tego brązowego medalu w takich okolicznościach robi się nieco inna, bardziej w stronę srebra a nawet złota - podkreślił Skrzyszowski.
Jego córka Pia zdobyła brązowy medal w ostatnim dniu lekkoatletycznych halowych mistrzostw świata w Toruniu w biegu na 60 m ppł. Wynikiem 7,73 poprawiła własny rekord kraju. Biało-czerwoni wywalczyli u siebie cztery medale: złoty, srebrny i dwa brązowe. W biegu sprinterskim przez płotki w niedzielnym wieczór zwyciężyła Devynne Charlton z Bahamów, wyrównanując rekord globu - 7,65.
Skrzyszowski zgodził się z tym, że własna publiczność może spowodować wyzwolenie z zawodnika 110 procent możliwości. - Może też jednak spowodować dodatkowy stres, o którym zresztą Pia mówiła po eliminacjach. Chyba nawet nie była przygotowana na aż takie wsparcie i wtedy poczuła ciężar odpowiedzialności na swoich barkach. W bezpośredniej walce o medale ta fantastyczna publiczność odjęła od jej wyniku tysięczne części sekundy, jak nie setne. Także dzięki fanom je urwała z wyniku - ocenił.
Szkoleniowiec przyznał, że w ostatnich dziesięcioleciach - jeszcze przed złotym medalistą HMŚ w Toruniu Jakubem Szymańskim - w Polsce udawało się wychować bardzo dobrych płotkarzy, jak Artur Noga czy Tomasz Ścigaczewski. Po złotym okresie wśród pań, gdy w latach 70. i 80. XX wieku wielkie sukcesy odnosiły Grażyna Rabsztyn, Danuta Perka czy Zofia Bielczyk, przyszło kilka dekad, gdy Polska nie miała zawodniczki w sprincie płotkarskim na światowym poziomie.
- Przez 40 lat po tym świetnym okresie w kobiecych płotkach w Polsce nie działo się nic wielkiego, do czasu pojawienia się Pii, co oznacza, że wcale nie jest to takie oczywiste. Trening płotkarza jest dość skomplikowany. Do takich predyspozycji jak dynamika, szybkość, koordynacja, trzeba ogrom pracy włożyć w elementy techniczne, które są skomplikowane do wytrenowania, wymagają czasu. Trzeba to umieć zrobić. Chyba jednak sobie z tym całkiem nieźle radzimy, mówię o polskiej szkole płotków, bo umiejętnością znajdowania elementów technicznych rekompensujemy to, z czym rodzą się Amerykanie, Afroamerykanie czy Jamajczycy - tłumaczył.
On sam jednak stara się mieć otwarty umysł i chętnie korzystać z wiedzy szkoleniowców z całego świata. Cały czas się doszkala, konsultuje różne niuanse, śledzi nowinki.
- Jest dokładnie tak jak w wielu innych dziedzinach, np. medycynie. Jeżeli lekarz skończy Uniwersytet Medyczny, to żeby był fantastycznym lekarzem, musi się konsultować z lekarzami bardziej doświadczonymi, jeździć na kongresy, słuchać wykładów, bo cały czas coś się w medycynie dzieje. Aby osiągać sukcesy, trzeba obserwować świat i mieć z nim kontakt. Mam to szczęście, że dużo podróżuję z Pią na najważniejsze zawody. Organizatorzy nie zawsze marzą, aby gościć wszystkich trenerów, ale ja chcę jeździć, chcę mieć ten kontakt. Robię wszystko, aby bywać na Diamentowych Ligach, aby spotykać trenerów z całego świata, których znam od paru lat. Mam wśród nich kilku przyjaciół, wielu kolegów. To co jest fajne w świecie lekkoatletycznym, nie wiem jak jest w innych sportach, to fakt, że ci ludzie chętnie dzielą się wiedzą. Czasami się też o coś pytają. Nawet wybitni trenerzy, z medalami olimpijskimi, pytają mnie, w jaki sposób trenujemy, co robimy - wskazał Skrzyszowski.
Przyznał, że przez znajomość Pii od jej urodzin umie ją świetnie wyczuć i mogą się porozumiewać często bez słów.
- To ułatwia wiele kwestii, bo różnych rzeczy nie trzeba tłumaczyć. Jest też jednak druga strona medalu, czyli dużo większa obawa niż mielibyśmy do czynienia z obcą osobą. Z mojego punkty widzenia zepsucie kariery córki, niewykorzystanie jej talentu, byłoby dużo bardziej bolesne niż gdyby to się zdarzyło w przypadku osoby, która byłaby tylko zawodnikiem.
Skrzyszowski podkreślił także, że bardzo ceni poczucie humoru swojej córki, a także jej nieprzeciętną inteligencję.
Zapytany, czy Pia zostanie kiedyś mistrzynią olimpijską w biegu na 100 m ppł, Skrzyszowski wskazał, że gdyby odpowiedział jednoznacznie, to nie znałby się na sporcie.
- Jeżeli ktoś mi mówi, że wie, co w sporcie będzie, to jest ignorantem. Wiem, że jest to możliwe. Jak to będzie? Zależy to od paru rzeczy, w większości zależnych od nas, czyli ogarniętego trenera i świetnego zawodnika. Mam nadzieję, że taki duet tworzymy. Odrobinę szczęścia, może 10 procent, i może się to zdarzyć - podsumował Skrzyszowski.
Tomasz Więcławski (PAP)
Wideo z całą rozmową dostępne na: https://wideo.pap.pl/pap-media,101/trener-jaroslaw-skrzyszowski-jest-mozliwe-aby-pia-zostala-mistrzynia-olimpijska-na-100-m-ppl,90066.
twi/ cegl/