13h28 CET
24/03/2026
Zwolnienie trenera jest pokłosiem słabszej formy i gorszych wyników Świątek od początku tego sezonu. Po raz pierwszy od sześciu lat w tym okresie nie dotarła do półfinału żadnej imprezy. Jej dorobek z czterech startów to trzy ćwierćfinały i porażka w Miami z Magdą Linette w 2. rundzie, co skutkowało spadkiem z drugiego na trzecie miejsce w światowym rankingu.
- Nie jestem tym zaskoczony tą decyzją, bo w takich sytuacjach trzeba kogoś obwinić i zazwyczaj jest to trener. Nigdy nie można zwolnić zawodnika... Zrobili razem wiele dobrego, a Wim bardzo pomógł Idze. Stała się bardziej agresywna i autorytarna w swojej grze. Nie jestem jednak wystarczająco blisko zawodniczki, aby wiedzieć, co jeszcze dzieje się wewnątrz zespołu. Ostatecznie Iga zdecydowała się na taki ruch, bo to ona podejmuje decyzje. To ona gra, a wszystko zaczyna się i kończy na niej. Fakt, że jest niekwestionowaną mistrzynią pozostaje jednak bezsporny” - podkreślił Macci.
24-letnia Polka pracowała z Belgiem od października 2024 roku. Miesiąc wcześniej rozstała się z Tomaszem Wiktorowskim. Jak zapewniała, ruch ten był podyktowany chęcią dalszego rozwoju, a pomóc miał jej w tym doświadczony Fissette, którego filozofia trenerska opiera się na pozytywnym nastawieniu, współpracy, podobnym podejściu do tenisa oraz zespołowości.
- Przez ten czas poprawiła atak na piłkę. Częściej atakowała z linii końcowej, dzięki czemu nie obracała się i miała okazję do ataków stając się „polish punisher”. To właśnie najbardziej się poprawiło w jej grze pod okiem Fissette’a - ocenił Amerykanin.
Największy sukces, jaki osiągnęła z Belgiem, to zwycięstwo w ubiegłorocznej edycji wielkoszlemowego Wimbledonu, który wygrała po raz pierwszy. Był to jej szósty triumf w Wielkim Szlemie. Latem i jesienią 2025 triumfowała jeszcze w turniejach w Cincinnati i Seulu. To jedyne dwa tytuły w imprezach WTA, które zdobyła z Fissette’em w sztabie.
- Widziałem wiele zmian w jej grze w trakcie pracy z Wimem. Przede wszystkim była bardziej agresywna i częściej podejmowała ryzyko. Czasami uderzała piłkę czyściej i bardziej zdecydowanie. Jednak nadal trzymała się swojego "chleba powszedniego" z jej brutalnymi kątami i top spinami, a to wiązało się z ryzykiem pomyłki lub nagrodą, ponieważ stała się bardziej nieprzewidywalna. To część procesu, kiedy grasz bardziej agresywnie - analizował Macci.
Zaznaczył też, że Świątek lepiej potrafiła się zaadaptować do różnych nawierzchni, dzięki czemu wygrała Wimbledon.
- Wcześniej na kortach trawiastych prezentowała się gorzej pod kątem biomechaniki i techniki. Natomiast w ostatnim turnieju w Miami zauważyłem, że kiedy zmieniła pozycję tylnej stopy, to serwowała precyzyjnie. Wówczas jej serwis był bardziej zorganizowany. Myślę jednak, że najważniejszą rzeczą, jaką wpoił jej Fissette, było dążenie do swoich firmowych uderzeń. Mocniej atakowała też drugi serwis rywalek - dodał.
Czarę goryczy czy niezadowolenia mogła przelać u byłej liderki rankingu porażka już w pierwszym meczu z Miami ze znacznie niżej notowaną rodaczką.
- Z jakiegoś powodu Świątek traci pewność siebie, a wcześniej potrafiła zdominować wiele zawodniczek. Nawet podczas tego występu w Miami - zdecydowanie wygrywa pierwszego seta i widzimy wtedy "starą, dobrą" Igę. A potem - nie wiedzieć czemu - pozwala rywalce wrócić do gry. Przestaje wierzyć we własne możliwości i z tego powodu się denerwuje. Nie dzieje się to za każdym razem, ale ostatnio ma to miejsce zdecydowanie częściej. Jest na prowadzeniu i nagle jakby odpuszczała. Rywalki widzą i wiedzą, że Iga jest wrażliwa i nabierają pewności siebie, której jej brakuje. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale to problem wewnątrz zespołu - dzielił się spostrzeżeniami Macci.
Jak zauważył, być może polska tenisistka potrzebuje porad z innego źródła, pomocy z zewnątrz, aby spojrzeć na to z innej perspektywy.
- Na pewno coś dzieje się wewnątrz zespołu i nie uważam, że zrobiła dobrze mówiąc o tym publicznie. Pokazuje rywalkom, że jest wrażliwa, a to dodaje im odwagi. Wiem, że Iga ma obok siebie psychologa sportowego, ale nie wiemy, jak Iga reaguje, kiedy słyszy wszystkie rady, bo jednak klucz jest w jej głowie, tam się wszystko rozgrywa. Na pewno jest jedną z najlepszych zawodniczek w historii tenisa i jestem pewny, że wszyscy wokół niej chcą jej pomóc. Być może jednak potrzebuje głosu kogoś innego, kto spojrzy inaczej niż do tej pory na jej problemy - ocenił Macci.
W poniedziałkowym komunikacie trzecia rakieta kobiecego tenisa podkreśliła, że reszta jej sztabu pozostaje bez zmian. Nie poinformowała jeszcze, kto będzie jej nowym szkoleniowcem.
- Jeżeli Iga chciałaby mojej pomocy jako konsultanta, to nie miałbym żadnych wątpliwości, że mógłbym odwrócić jej sytuację i pokazać wszystko z innej perspektywy. Mógłbym jej także pomóc pod kątem strategii i biomechaniki, szczególnie przy serwisie. Jestem zajęty, bo prowadzę swój biznes, ale pomagam wielu osobom, które tego potrzebują: juniorom, profesjonalistom czy trenerom. Gdybym miał ją u siebie w akademii, przekazałbym jej rzeczy, o który nigdy wcześniej nie słyszała. Nie tylko ze sfer taktycznych i strategicznych, ale również z biomechaniki i co najważniejsze dla niej z zakresu psychologii - zadeklarował były szkoleniowiec Marii Szarapowej, Jennifer Capriati czy Andy’ego Roddicka.
71-letni Macci, który jest członkiem Amerykańskiej Galerii Sław Tenisa, prowadzi na Florydzie akademię tenisa. Jego „oczkiem w głowie” jest obecnie pochodząca z Ukrainy 10-letnia Włada Hranczar, z którą szkoleniowiec wiąże duże nadzieje.
- Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Włada będzie numer jeden na świecie. Spędzam z nią dużo czasu i ta praca jest dla mnie priorytetem. Uwielbiam jej sposób myślenia. Widzę jak walczy i na koniec każdego dnia jest mistrzynią. Jest dobrym wzorem do naśladowania. Żeby jednak pomóc Idze musiałbym się bardziej zanurzyć w jej sposób myślenia. Za kulisami na pewno dzieje się dużo więcej niż teraz wiemy. Nie mam jednak wątpliwości, że moglibyśmy odwrócić tę sytuację, aby Iga ponownie była numerem jeden na świecie - nadmienił.
Świątek będzie miała teraz czas na odpoczynek, bowiem po zakończeniu turnieju w Miami tenisistki zmieniają nawierzchnię na ziemną, czyli Polki ulubioną. Najbliższe rozgrywki, w których ma wystąpić, to impreza WTA 500 w Stuttgarcie w dniach 13-19 kwietnia. Wcześniej, bo w dniach 10-11 kwietnia, w Gliwicach biało-czerwone powalczą z Ukrainkami o awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup. W składzie na to spotkanie, ogłoszonym przez Polski Związek Tenisowy 12 marca, Świątek nie było.
- Nie szukam pracy, bo jestem bardzo zajęty. Gdyby jednak Iga się do mnie odezwała, to byłaby jedna z najlepszych decyzji w jej życiu. Usłyszałaby i zobaczyła rzeczy, o których nigdy wcześniej nie słyszała - zakończył Macci.
Marcin Cholewiński (PAP)
mach/ pp/