19h58 CET
24/03/2026
Sylvio Mendes Campos Junior, znany jako Sylvinho, na razie wciąż jednak bardziej znany jest jako piłkarz niż szkoleniowiec. W ojczyźnie grał w Corinthians Sao Paulo, później na dwa lata trafił do Arsenalu Londyn, następnie występował w Celcie Vigo, aż wreszcie w 2004 roku przeniósł się do Barcelony, a na koniec kariery znalazł się w Manchesterze City.
Selekcjonerem Albanii został w styczniu 2023, zastępując Włocha Edoardo Reję. Doświadczenie trenerskie zbierał głównie w ojczyźnie, ale pierwszym klubem, jaki objął samodzielnie, był Olympique Lyon. Wcześniej był też m.in. asystentem Roberto Manciniego w Interze Mediolan. W klubie Corinthians Sao Paulo oraz ekipie „Canarinhos” współpracował z Tite.
W nowej roli zadebiutował 27 marca 2023 na... PGE Narodowym, gdy jego drużyna po wyrównanym boju uległa Polsce 0:1 po trafieniu Karola Świderskiego w spotkaniu eliminacji Euro 2024. Zdaniem Brazylijczyka wydarzenia na boisku bardziej odzwierciedlałby jednak remis.
Mimo porażki nie brakowało mu wiary i entuzjazmu.
- W meczach drużyn narodowych serce, dusza są najważniejsze. Te cechy pokazaliśmy na boisku. Piłkarze dali z siebie wszystko. Nie jestem zadowolony, jeśli chodzi o końcowy rezultat, ale z podejścia zawodników już tak - podkreślił.
Albańczycy pokonali zespół Fernando Santosa w rewanżu w Tiranie 2:0 i obrazowo można ocenić, że to Sylvinho zwolnił portugalskiego trenera biało-czerwonych, bo kilka dni później PZPN rozwiązał z nim kontrakt.
Obie drużyny pojechały później na mistrzostwa Europy, choć Albania awansowała bezpośrednio, a Polska dopiero poprzez baraże. W turnieju finałowym obie zdobyły po jednym punkcie i szybko odpadły, ale Albańczycy byli w teoretycznie najtrudniejszej grupie, z późniejszym triumfatorem - Hiszpanami, ale także Włochami i Chorwatami, z którymi zremisowali 2:2.
W kwalifikacjach do tegorocznych MŚ trudno było oczekiwać, by zespół Sylvinho mógł zrobić więcej. Przegrał tylko dwa z ośmiu spotkań - dwukrotnie z faworyzowaną Anglią. Potrafił jednak zostawić w pokonanym polu Serbię, m.in. dzięki zwycięstwu w Belgradzie, i zająć drugie miejsce, co zaowocowało udziałem w barażach.
Łączny bilans 51-latka z Sao Paulo w pracy z kadrą Albanii to 15 zwycięstw, siedem remisów i 10 porażek. Do tej pory pod jego wodzą wystąpiło w reprezentacji w sumie 46 piłkarzy.
Jednym z asystentów Brazylijczyka jest były reprezentant Argentyny Pablo Zabaleta, który połowę zawodowej kariery spędził w Manchesterze City. W sztabie ma też swojego rodaka - Dorivę, członka drużyny wicemistrzów globu z 1998 roku.
- Przez te trzy lata z pewnością bardzo się rozwinęliśmy. My jako sztab, ale przede wszystkim drużyna. Wspólnie przeszliśmy piękną drogę, pojechaliśmy na Euro 2024, graliśmy w Lidze Narodów, wreszcie zakwalifikowaliśmy się do baraży i mam nadzieję, że wybierzemy się na mundial - podsumował dotychczasową pracę z albańskimi „Orłami”.
Jak przyznał, czasem wraz z asystentami zazdrości młodym piłkarzom.
- Podziwiamy ich umiejętności, to, co potrafią zrobić na boisku. Z wielką przyjemnością prowadzimy i obserwujemy treningi, bo technicznie nasi zawodnicy są świetni. Do tego szybcy i dobrze utrzymują się przy piłce. Cieszę się, że jestem trenerem tej reprezentacji - dodał.
Zwrócił też uwagę, że udało się kierowanemu przez niego sztabowi stworzyć z albańskich piłkarzy prawdziwy kolektyw.
- Często powtarzam, że gdy jesteśmy jednością i wspólnie dajemy z siebie maksimum, to stać nas na wszystko - przyznał.
Jego zdaniem z Polską szykuje się „fajny, ciekawy mecz”.
- Polska pod wodzą nowego trenera (Jana Urbana - PAP) wyraźnie się rozwinęła, ale... my też zrobiliśmy postęp jako drużyna. Myślę, że nasze zespoły są do siebie nieco podobne, bo dobrze bronimy, staramy się wykorzystywać przestrzenie w akcjach ofensywnych. W końcówce eliminacji Polacy grali naprawdę dobrze. Byli szybcy, agresywni. W ataku bazowali na 3-4 zawodnikach, którzy operują w okolicach pola karnego i wykańczają akcję. Do tego są silni fizycznie. Trochę można ich porównać z Serbami, z którymi walczyliśmy w grupie eliminacyjnej, ale jednak to inny przeciwnik. Powtórzę, pod wodzą trenera Urbana Polska bardzo się poprawiła - tłumaczył Sylvinho.
Mecz Polska - Albania w półfinale jednej z tzw. ścieżek barażowych w czwartek o godz. 20.45 na PGE Narodowym. Zwycięzca awansuje do finału, w którym o udział w MŚ w USA, Kanadzie i Meksyku zagra 31 marca z lepszym w parze Ukraina - Szwecja. (PAP)
pp/ cegl/