11h17 CEST
30/06/2026
Artykuły relacjonujące porażkę Die Mannschaft z Paragwajem w meczu 1/16 finału mundialu ilustrowane są w Niemczech najczęściej fotografiami trenera Nagelsmanna. 38-latek, choć uznawany jest za głównego winnego, po zakończeniu spotkania nie podał się do dymisji.
Tabloid „Bild” wzywa wprost do rezygnacji. Gazeta uważa, że „Nagelsmann powinien odejść — a Juergen Klopp powinien przyjść”. Były trener Liverpool FC ma „jak nikt inny nadawać się do uratowania niemieckiej piłki”.
„Selekcjoner reprezentacji, który dwa lata temu ogłosił zdobycie mistrzostwa świata jako cel, poniósł porażkę i mimo kontraktu obowiązującego do 2028 roku nie może być mowy o jego kontynuowaniu” - przekonuje „Bild”.
Tabloid twierdzi, że Nagelsmann „raz po raz robił rzeczy, które są niegodne stanowiska trenera kadry Niemiec”. Na turnieju stał się „uparty i przemądrzały”, brakowało mu natomiast pozytywnej energii. „Jeśli ktoś ciągle zachowuje się tak, jakby siedział naprzeciw przeciwników, którzy życzą mu wyłącznie źle, trudno mu zjednoczyć za sobą cały kraj” - dodaje.
„Bild” zauważa, że odpadając z Paragwajem „Niemcy po raz kolejny skompromitowały się na mistrzostwach świata”, bo w poprzednich dwóch mundialach odpadły w fazie grupowej.
Krytyka spada na byłego trenera Bayernu Monachium także ze strony tygodnika „Der Spiegel”. Gazeta pisze, że „niemiecka porażka na mistrzostwach świata ma także twarz Nagelsmanna”, zarzucając mu nerwowość oraz brak pomysłu na grę.
Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” twierdzi, że jeśli „wiele rzeczy nie funkcjonuje, to główną odpowiedzialność ponosi trener”. Wytyka mu, że Joshua Kimmich dopiero w ostatnich minutach meczu z Paragwajem został przesunięty na swoją naturalną pozycję w środku pola.
„SZ” krytykuje selekcjonera Niemiec za pomysł, że ustawienia można dostosowywać do różnych przeciwników. „W rzeczywistości przeciwko rywalom, którzy nie byli Curacao, nie było ani jednej konfiguracji, która działała” - stwierdza.
„Jeśli trener sam tego nie dostrzeże, ktoś musi wziąć na siebie nieprzyjemne zadanie uświadomienia mu, że już wystarczy” - kwituje „Sueddeutsche Zeitung”.
Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)
mobr/ cegl/