18h27 CEST
30/06/2026
Koszykarki VBW kontynuowały tradycje Spójni Gdańsk. Klub został przeniesiony do Gdyni w 1992 roku, wywalczył 14 tytułów mistrza Polski (1996, 1998-2005, 2009-10, 2020-21, 2025), ponadto zdobył cztery srebrne i cztery brązowe medale. W 2002 roku i dwa lata później sięgnął po wicemistrzostwo Euroligi, w 2002 roku triumfował w klubowych mistrzostwach świata.
Ostatni sezon był jednak fatalny. Drużyna zmagała się z problemami finansowymi oraz organizacyjnymi. W trakcie sezonu opuściło ją osiem koszykarek, nie brakowało też kontuzji. Ostatecznie w ćwierćfinale play off z KSSSE Enei AJP Gorzów Wlkp. trener Martins Zibarts miał do dyspozycji zaledwie sześć zawodniczek.
- Po ostatnim sezonie miałem dość. Decyzja o wycofaniu klubu z rozgrywek była bardzo trudna, ale w takiej sytuacji nieunikniona. Nie chciałem, żeby znowu tak to wszystko wyglądało. To ja głównie zapewniałem budżet, dlatego muszę teraz zadbać o rozwój firmy, żeby stanęła na nogi, a to może przełożyć się na funkcjonowanie klubu w kolejnych latach – wyjaśnił Witkowski.
Basketball Investments S.A, czyli spółka, która była właścicielem klubu oraz odpowiadała za jego grę w ekstraklasie, nadal będzie funkcjonować.
- Spółka przejdzie restrukturyzację, aby uporządkować kwestie organizacyjne, ustalić plany na dalsze funkcjonowanie oraz spłacić zobowiązania. Nie wykluczamy zmiany akcjonariatu, bo może znajdzie się chętny do przejęcia klubu i poprowadzenia go – dodał.
Z VBW powiązane było także Gdyńskie Towarzystwo Koszykówki, chociaż prawnie jest to osobny podmiot. Od lat z sukcesami odpowiadało za szkolenie, w lidze rywalizowało aż 10 jego młodzieżowych zespołów.
- GTK również nie wystawi drużyn w rozgrywkach, chcemy natomiast zostawić sobie jedynie grupę naborową. Wszystko jednak wskazuje na to, że młode zawodniczki oraz trenerki będą miały możliwość kontynuowania treningów w Gdyni – wyjaśnił.
Według nieoficjalnych informacji koszykarki oraz sztaby szkoleniowe przejdą do Gdyńskiej Akademii Koszykówki, która ma zgłosić żeński zespół do rozgrywek drugiej ligi.
- Wiem, że przez wiele osób będę teraz postrzegany jako ten, który pogrzebał żeńską koszykówkę w Gdyni. Chciałbym tylko powiedzieć, że wcześniejsze sukcesy i liczne medale nie wzięły się znikąd, ani same z siebie – podsumował.(PAP)
md/ krys/