06h37 CEST
24/06/2026
Anglia – Ghana 0:0.
Żółte kartki: Anglia - Declan Rice; Ghana - Inaki Williams.
Sędzia: Said Martinez (Honduras). Widzów: 63 983.
Anglicy, po pokonaniu Chorwatów 4:2, stanęli w deszczowy wtorek przed zadaniem pokonania ekipy z Afryki, mającej też na koncie trzy punkty za zwycięstwo z Panamą 1:0.
W pierwszej połowie podopieczni trenera Thomasa Tuchela mieli zdecydowaną przewagę. Częściej atakowali, kilka razy „gorąco” było w polu karnym rywali, ale zabrakło groźnych strzałów.
Dwa uderzenia Declana Rice’a były niecelne, a strzał Harry’ego Kane’a w doliczonym czasie został zablokowany.
Piłkarze z Ghany umiejętnie się bronili, próbowali kilku szybkich wypadów z piłką, też bez większych sukcesów przed bramką przeciwników.
Po przerwie drużyna z Afryki zagrała śmielej w ofensywie. W 50. minucie w bardzo dobrej sytuacji przed angielską bramką źle trafił w piłkę Marvin Senaya. W odpowiedzi bramkarz Ghany musiał interweniować po uderzeniu Anthony Gordona i to był pierwszy celny strzał w tym spotkaniu.
W 68. minucie angielski golkiper Jordan Pickford musiał poza polem karnym zatrzymywać szarżującego Prince’a Adu, co skończyło się faulem zawodnika rywali. Chwilę potem Kane po ziemi spróbował – bez skutku - zza linii 16. metrów zaskoczyć Benjamina Asare.
Ghańczycy mogli objąć prowadzenie, gdyby Adu – tuż przed oddaniem strzału w polu karnym Anglii – nie dał się zatrzymać obrońcy.
Końcówka spotkania przyniosła zmasowane natarcie „Wyspiarzy”. Stworzyli kilka bardzo dobrych okazji do zdobycia gola. Najlepsze mieli w 86. minucie, kiedy po „główce” Nico O’Reilly’ego piłka odbiła się od poprzeczki, a dobijający kapitan Anglików Kane fatalnie spudłował z kilku metrów.
Drużyna trenera Carlosa Queiroza przetrwała ten napór i utrzymała bezbramkowy remis do końca.
Piotr Girczys (PAP)
gir/