18h18 CEST
31/05/2026
Zaniewska ma dopiero 34 lata, ale zawodową karierę zakończyła już w 2017 roku. W singlowym rankingu najwyżej była 142. Już w 2018 została trenerką rok starszej Petry Martić. Chorwatka w niespełna dwa lata przesunęła się z końca setki do drugiej dziesiątki rankingu.
Później pracowała z Francuzką Alize Cornet, a następnie w tenisowej akademii Patricka Mouratoglou, byłego trenera Sereny Williams, gdzie odpowiadała za szukanie nowych talentów. Kolejnym etapem jest prowadzenie Kostiuk.
Ukrainka za bardzo cenne uważa to, że zarówno ona, jak i Zaniewska mogą po prostu być sobą. Mówić to, co mają na myśli, bez względu, czy to coś dobrego, czy negatywnego. Dotyczy to również czasem niewybrednych żartów.
- Robimy mnóstwo głupich żartów, które rozumiemy pewnie tylko my. Sandra zapisuje w telefonie sytuacje, kiedy powiemy coś, co po prostu trzeba zapisać. Mamy takie notatki z każdego roku i z różnych sytuacji, więc czasem do nich wracamy i zawsze jest z tego niezły ubaw - zdradziła Kostiuk.
- Myślę, że to są najważniejsze rzeczy. Oboje też staramy się patrzeć długofalowo na wszystko, co robię. To pomaga nie czuć się przytłoczonym konkretnym turniejem czy tym, że nie gram wystarczająco dobrze. Zawsze myślimy w stylu: „Okej, za rok nie będzie to miało żadnego znaczenia, a nawet za miesiąc nikt nie będzie o tym pamiętał”. To pomaga nie nakładać na siebie presji, kiedy coś nie wychodzi - dodała.
O pochodzącej z Kijowa Kostiuk po raz pierwszy zrobiło się głośno, gdy w 2017 roku triumfowała w Australian Open juniorek, a rok później dotarła do 3. rundy rywalizacji seniorek w Melbourne.
W 2024, już pod wodzą Zaniewskiej, pierwszy raz zagrała w wielkoszlemowym ćwierćfinale. W szczęśliwym dla niej Melbourne po trzysetowym boju uległa Coco Gauff. W niedzielę po raz drugi dotarła do 1/4 finału w Wielkim Szlemie.
23-latka do Paryża przyjechała po serii 12 wygranych meczów, co przełożyło się na zwycięstwa w turniejach w Rouen i przede wszystkim Madrycie, gdzie grała cała elita. Dobrą passę kontynuuje na kortach im. Rolanda Garrosa i pozostaje w tym sezonie niepokonana na „cegle”. Rozstawiona z numerem 15. Ukrainka ze Świątek wygrała pewnie 7:5, 6:1.
- Przez trzy lata usłyszałam od Sandry wiele cennych rzeczy. Nie potrafię wskazać czegoś, co wyjątkowo mogłoby mieć wpływ na ostatnie tygodnie, miesiące. Na pewno w ostatnim czasie mam to uczucie, że będzie mnie wspierała, bez względu na wszystko. To najlepsze, co może czuć zawodnik. Pozwala ci być spokojnym na korcie - podkreśliła Kostiuk.
We wtorkowym ćwierćfinale zagra ze swoją rodaczką Eliną Switoliną. Rozstawiona z numerem siódmym 31-latka również jest ostatnio w świetnej formie. Wygrała poprzedzający French Open turniej w Rzymie, a w niedzielę pokonała Szwajcarkę Belindę Bencic 4:6, 6:4, 6:0.
Z Paryża - Wojciech Kruk-Pielesiak (PAP)
wkp/ af/