17h18 CEST
31/05/2026
Industria Kielce po raz 21. w historii klubu zasiadła na krajowym tronie, pieczętując sukces efektownym zwycięstwem przed własną publicznością. Kielczanie kontrolowali przebieg drugiego spotkania od pierwszej do ostatniej minuty, prowadząc do przerwy 18:14 i sukcesywnie powiększając przewagę w drugiej połowie. Zespół ze stolicy regionu świętokrzyskiego udowodnił swoją dominację, wygrywając oba mecze finałowe (pierwszy w Płocku zakończył się wynikiem 30:25).
Trener Krzysztof Lijewski nie krył dumy ze swojej drużyny, dziękując zawodnikom za wykonaną pracę, która wykraczała daleko poza same minuty spędzone na boisku.
- Tak naprawdę to dzięki drużynie z Płocka, aby wygrać, znowu musieliśmy się wznieść na wyżyny swoich możliwości, a jeśli chodzi o nasz mental, do granic wytrzymałości – przyznał szkoleniowiec, doceniając klasę rywala.
Lijewski zaznaczył, że po utracie tytułu w poprzednich sezonach, drużyna zrozumiała, iż odzyskanie prymatu wymaga „czegoś więcej” – setek godzin analiz wideo, rozmów i ciężkich treningów.
Po końcowym gwizdku zadowolenia nie ukrywał też obrotowy Industrii Arciom Karalek. Białorusin podkreślił, że zespół wytrzymał ogromną presję, jaka towarzyszyła mu przez cały sezon, zwłaszcza po porażkach w Lidze Mistrzów i Pucharze Polski.
- Wygraliśmy ligę, mistrz wraca do domu. Jestem ogromnie szczęśliwy, jestem za cały zespół – mówił zawodnik, dziękując za niesamowitą atmosferę panującą zarówno w Płocku, jak i w Kielcach.
Zupełnie inne nastroje panowały w obozie Orlen Wisły Płock. Trener Xavier Sabate wziął na siebie pełną odpowiedzialność za wynik, gratulując gospodarzom zasłużonego zwycięstwa.
- Zagraliśmy bardzo słabo, a mecz w Kielcach był na bardzo wysokim poziomie, lepszym niż nasza gra – ocenił surowo postawę swojego zespołu.
Skrzydłowy płocczan Przemysław Krajewski jako główną przyczynę porażki wskazał liczne proste błędy oraz lepszą dyspozycję dnia kieleckiej ekipy.
- Niestety nie udało nam się obronić tytułu. Pozostaje nam tylko pracować dalej i przygotować się do następnego sezonu – podsumował były reprezentant Polski.
Finałowy pojedynek był również szczególnym momentem dla zawodników odchodzących z kieleckiego klubu. Prawdziwy koncert gry dał Alex Dujshebaev, który został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu, zdobywając aż 10 bramek. Skutecznością wykazali się również jego brat Daniel oraz Jorge Maqueda (obaj po 3 trafienia), a w bramce fenomenalnie spisywał się Słoweniec Klemen Ferlin, który zatrzymał rywali przy trzech rzutach karnych.
Trener Lijewski szczególną uwagę poświęcił kibicom, nazywając ich wsparcie kluczowym elementem sukcesu. Zaznaczył, że ich obecność „na dobre i na złe” oraz pozytywne sygnały odbierane na co dzień na kieleckich ulicach dawały drużynie pewność, że są we właściwym miejscu. Zaznaczył, że dzięki tej „synergii między zespołem a trybunami”, Industria w wielkim stylu powróciła po trzech latach na szczyt polskiej piłki ręcznej. (PAP)
maj/ af/