12h28 CEST
02/06/2026
„Principi Azzurri” (błękitni książęta)- tak „La Gazzetta dello Sport” nazwała Matteo Berrettiniego, Flavio Cobollego i Matteo Arnaldiego, którzy wygrali poniedziałkowe mecze i zameldowali się w ćwierćfinale.
Dziennik pisząc o historycznym osiągnięciu podkreślił, że nigdy wcześniej trzech Włochów nie zaszło tak daleko w jednym turnieju Wielkiego Szlema.A nastąpiło to - zauważa się - w nadzwyczajnych okolicznościach, po tym, gdy już w drugiej rundzie z turniejem na kortach im. Rolanda Garrosa pożegnał się Sinner, numer jeden światowego tenisa i główny kandydat do końcowego zwycięstwa w Paryżu.
Po majowym sukcesie Sinnera w Rzymie, gdzie wygrał turniej na Foro Italico i dzięki doskonałym rezultatom zawodników z Italii w stolicy Francji, uwaga włoskich kibiców sportowych skoncentrowała się na tenisie, a to - jak zauważa się w komentarzach - pozwala zapomnieć o wielkiej porażce piłkarzy, którzy trzeci raz z rzędu nie awansowali do mistrzostw świata.
„To trzy zwycięstwa, które pozwalają marzyć dalej” - zaznaczyła agencja Ansa i dodała, że radość ta uświetniła obchody 80-lecia Republiki.
Położyła nacisk na to, że Włosi, zajmujący zdecydowanie niższe miejsca w światowym rankingu, wygrywają kolejne mecze w chwili, gdy z paryskiego turnieju odpadli już najlepsi tenisiści, wśród nich Sinner i Serb Novak Djokovic, a Carlos Alcaraz musiał zrezygnować z French Open z powodu kontuzji.
Odnotowuje się też żart, jaki kibicom zafundował na korcie Cobolli. Komentując sobotnie zwycięstwo paryskiego klubu PSG w Lidze Mistrzów pogratulował drużynie i dodał: - Ale w przyszłym roku będzie też (w Champions League - PAP) AS Roma, a więc uważajcie.
24-latek ma za sobą piłkarską przeszłość w akademii stołecznego klubu, którego jest kibicem.
Z Rzymu - Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ pp/