20h07 CEST
15/04/2026
Na ten dzień zaplanowano posiedzenie zarządu.
- Ocenie zostanie poddana praca i wyniki wszystkich trenerów kadr narodowych. Być może zostaną podjęte decyzje co do składu sztabów szkoleniowych na następne czterolecie olimpijskie - przekazał PAP Tomasz Grzywacz, sekretarz generalny PZN.
Jednocześnie zastrzegł, że ustępujące władze związku mogą nie zdecydować się na taki krok, cedując to na działaczy następnej kadencji. Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze PZN zwołano na 13 czerwca w Krakowie.
Trener Maciusiak ma atuty w postaci trzech medali olimpijskich, które wywalczyli jego podopieczni. 19-letni Kacper Tomasiak, najmłodszy polski medalista zimowych igrzysk w historii, zdobył srebro na normalnej skoczni, brąz na dużej oraz srebro z Pawłem Wąskiem w konkursie duetów. Szkoleniowiec planuje już przygotowania na następny sezon.
- Od maja, od początku przygotowań do sezonu zapowiadałam, że na igrzyska pojedziemy powalczyć przynajmniej o jeden medal. A zawodnicy zdobyli aż trzy. Czuję wielką satysfakcję i dumę z tego, co stało się na igrzyskach i serdecznie gratuluję zawodnikom - stwierdził.
Maciusiak ocenił, że kluczem do sukcesu było odbudowanie zaufania w grupie. Wszyscy według niego trenowali więcej niż na 100 procent. Mieli świadomość jak trudne będą kwalifikacje.
- Razem wygrywaliśmy, razem przegrywaliśmy i ja jestem z tego dumny, że do końca byliśmy jednością w tym wszystkim. Mieliśmy świadomość, że nie skaczemy za dobrze w Pucharze Świata. Wtedy, gdyby ktoś z naszej grupy poszedłby w inną stronę, to wszystko by się rozwaliło przed igrzyskami. Przetrwaliśmy te najcięższe momenty i przywieźliśmy trzy krążki - zaznaczył.
Maciusiak wspomniał, że w trakcie sezonu musiał zmagać się z falą krytyki. Zdarzało się, że noce po zawodach były najtrudniejsze. Krytyka dotykała także jego najbliższych, w tym żony i 19-letniego syna, czynnego sportowca. W minionym sezonie zdobył on trzy medale Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży: dwa w skokach narciarskich i jeden w kombinacji norweskiej.
- Śmiałem się z tego, że także potrafi przygotować się na igrzyska olimpijskie - wspomniał trener kadry.
Otrzymywał od rodziny duże wsparcie. Przyznał, że najtrudniejszą decyzją było nominowanie trzech zawodników do grona olimpijczyków, bo tylko tylu skoczków mógł wskazać.
- Tych decyzji na pewno nie zapomnę do końca życia, bo było bardzo emocjonująco. Nie sztuka powiedzieć tym zawodnikom, którzy jadą, ale tej piątce, szóstce, która zostanie w domu. Wszyscy to jednak zaakceptowali i można było jechać z czystą głową na igrzyska - dodał.
Szkoleniowiec przyznał, że rywalizacja olimpijska to jednak zupełnie coś innego niż zawody Pucharu Świata. Niby skaczą ci sami zawodnicy, wokół pełno znajomych trenerów z innych federacji, ale to, co się dzieje na miejscu, to są nieprawdopodobne emocje i poziom bardzo, bardzo wysoki.
- Myślę, że konkursy olimpijskie po prostu wygrali ci, którzy skakali najlepiej. Medale trafiły do właściwych zawodników. Poziom sportowy był bardzo wysoki. Druga sprawa, to to, że warunki pogodowe też były sprawiedliwe, nie licząc rywalizacji duetów - ocenił.
Przyznał, że tak naprawdę koniec jednego sezonu jest początkiem drugiego. Okres letni to intensywne przygotowania. Dlatego zaplanował krótki, kilkudniowy urlop, aby później ponownie rzucić się w wir pracy.
- Zawodnicy już są w lekkim, małym treningu i do takiej, można powiedzieć, harówki wracamy 23 kwietnia - wyjaśnił.
Maciusiak oficjalnie nie przedłużył umowy z Polskim Związkiem Narciarskim. Jego dewiza głosi, że w sporcie niczego nie można być do końca pewnym i po prostu robi swoje.
- Nie możemy czekać, bo każdy dzień ucieka, a dla zawodników ten okres końca kwietnia, maja, to są najcięższe treningi spośród całego roku. Pracę trzeba wykonać, żeby liczyć się w następnym sezonie - stwierdził.
Autor sukcesów polskich skoczków na igrzyskach nie chciał jeszcze skomentować rozmów z prezesem PZN Adamem Małyszem na temat swojej przyszłości. Nie wprost przyznał, że inne federacje zaproponowały mu kontrakt.
Maciusiak zapowiedział, że międzynarodowa federacja (FIS) znowu przygotowuje zmiany w przepisach dotyczących sprzętu. Uważa, że nie należy sprawy komplikować, a przeciwnie upraszczać. Powinna być lepsza kontrola, choć „nigdy nie będzie całkiem sprawiedliwie”.
Szkoleniowiec przyznał, że trzykrotny medalista olimpijski, 19-letni Kacper Tomasiak, który „wszedł z futryną do Pucharu Świata”, jest doskonałym wzorcem do naśladowania dla młodszych kolegów. Wymienił nazwiska utalentowanych skoczków - Łukasza Łukaszczyka, Kamila Waszka i Klemensa Joniaka, którzy mają potencjał, aby odnosić podobne sukcesy.
- Na pewno to nie jest jeszcze poziom Pucharu Świata, ale oni powoli wchodzą w karierę seniorską. Nie możemy też zapominać o tych bardziej doświadczonych, czyli Piotrku (Żyle), czy Dawidzie (Kubackim). Oni też są bardzo potrzebni - stwierdził, zaznaczając że trenerem szkolnym lub klubowym się jest, a trenerem kadry tylko się bywa.
Marek Skorupski (PAP)
mask/ cegl/