06h37 CET
19/01/2026
Poprzednio Senegal był najlepszy w mistrzostwach kontynentu w 2022 r. - turniej został wówczas opóźniony o rok głównie z powodu pandemii.
Trzecie miejsce w tegorocznej imprezie zajęła Nigeria, która w sobotę - po remisie 0:0 - pokonała w rzutach karnych Egipt 4-2.
Rozpoczęty 21 grudnia turniej w Maroku nie przyniósł żadnych niespodzianek. Wszyscy faworyci przeszli zgodnie przez fazę grupową, a później wyżej notowane drużyny wygrywały w kolejnych rundach.
W finale zmierzyły się dwie najwyżej sklasyfikowane afrykańskie zespoły w światowym rankingu FIFA, czyli jedenaste Maroko, półfinalista mistrzostw świata 2022, oraz dziewiętnasty Senegal.
Przed ponad 90 minut bramki nie padły, emocji brakowało, ale w końcówce regulaminowego czasu doszło do wydarzeń, które przejdą do historii afrykańskiego futbolu, raczej tej niechlubnej.
Po weryfikacji VAR kongijski sędzia Jean-Jacques Ndala podyktował rzut karny dla gospodarzy. Zaczęły się przepychanki. Z decyzją arbitra nie zgodzili się piłkarze Senegalu, którzy na znak protestu opuścili murawę.
Przerwa trwała kilkanaście minut. Ostatecznie zawodnicy, głównie po namowach gwiazdy swojej ekipy Sadio Mane, wrócili na boisko, a do wykonania „jedenastki” podszedł najskuteczniejszy strzelec turnieju Brahim Diaz z Realu Madryt.
Jeden z liderów reprezentacji Maroka nie zdołał jednak pokonać bramkarza Edouarda Mendy'ego. Strzelił zbyt lekko, prosto w niego. Dość kuriozalna sytuacja...
Sędzia zarządził więc dogrywkę, a w niej szybko zwycięstwo ekipie „Lwów Terangi” zapewnił mocnym strzałem pomocnik Pape Gueye, na co dzień występujący w Villarreal CF.
- Jesteśmy naprawdę rozczarowani z uwagi na wszystkich Marokańczyków. Kiedy w ostatniej minucie dostajesz rzut karny, zwycięstwo jest bardzo blisko, ale ostatecznie tak się nie stało - powiedział trener gospodarzy Walid Regragui.
- Gratulujemy Senegalowi, nawet jeśli to, co pokazaliśmy w afrykańskim futbolu, było rozczarowujące. Biorąc pod uwagę wszystko, co wydarzyło się po podyktowaniu rzutu karnego - dodał selekcjoner, zapewniając jednak, że „Maroko wróci silniejsze”.
A Diazowi na pocieszenie pozostał fakt, że z pięcioma trafieniami jest królem strzelców imprezy.
Maroko czeka na triumf w PNA od 50 lat, kiedy jedyny raz wygrało ten turniej (1976).
Powody do radości ma natomiast selekcjoner rywali Pape Thiaw. To największy sukces w karierze prawie 45-letniego szkoleniowca, byłego piłkarza reprezentacji Senegalu, który kadrę narodową prowadzi oficjalnie od grudnia 2024 roku, po tym, jak przez kilku tygodni był jej tymczasowym opiekunem. (PAP)
bia/