17h37 CEST
11/06/2026
Polska – Słowenia 2:3 (25:27, 25:23, 24:26, 25:21, 17:19).
Polska: Jan Firlej, Bartosz Gomułka, Szymon Jakubiszak, Bartłomiej Lemański, Bartosz Firszt, Michał Gierżot – Maksymilian Granieczny (libero) – Aleksander Śliwka, Jakub Majchrzak, Aliaksei Nasevich, Marcel Bakaj.
Słowenia: Uros Planinsić, Nik Mujanovć, Jan Kozamernik, Alen Pajenk, Rok Braćko, Klemen Sen - Jani Kovacić (libero) – Luka Marovt, Saso Stalekar, Grega Okroglić.
Oba zespoły stworzyły niezwykle zacięte, trwające dwie godziny i 40 minut widowisko. W czterech setach rywalizowano na przewagi, a w tie-breaku biało-czerwoni mieli dwie piłki meczowe, których nie wykorzystali. Ostatecznie to Słowenia cieszyła się z drugiego zwycięstwa w rozgrywkach - wcześniej pokonała Chiny także 3:2. Polacy z kolei na inaugurację wygrali z Kubą 3:0.
Na początku spotkania podopieczni Grbicia przejęli inicjatywę, ale nie mogli sobie poradzić z niezwykle skutecznym Nikiem Mujanoviciem. 21-letni atakujący Modeny Volley uniemożliwił polskiej drużynie uzyskać znaczącą przewagę. W końcówce biało-czerwoni prowadzili 22:20, by po chwili stracić trzy punkty z rzędu. Losy seta rozstrzygnął Jan Kozamernik, który skończył piłkę po długiej akcji, a potem posłał asa serwisowego.
Kolejna partia była także bardzo wyrównana, ale na finiszu to Słoweńcy za sprawą Klemena Sena uzyskali trzypunktową przewagę (21:18). Tym razem ubiegłoroczni triumfatorzy Ligi Narodów odwrócili losy tej części meczu – decydujące ataki skończył Bartosz Firszt.
Trzeci set Polacy przegrali trochę na własne życzenie. Ponownie na wysokie obroty wszedł Mujanović, ale Jan Firlej miał zdecydowanie więcej opcji w ataku, dobry moment miał też Szymon Jakubiszak. Mujanović rzadko się mylił, ale po jego autowym ataku biało-czerwoni mieli dwa setbole. Atakujący Słowenii szybko się zrehabilitował, a Uros Planinsić zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki i był remis 24:24. Polacy nie mogli skończyć ataku, a dwukrotnie uczynił to Mujanović, który po trzech partiach miał już na koncie 23 punkty.
Tylko czwarta odsłona nie przyniosła większych emocji. Polacy kontrolowali przebieg gry, skutecznością imponował Michał Gierżot i tylko raz Grbić musiał poprosić o czas, bowiem przewaga jego zespołu zmalała do trzech „oczek” (15:12). Po chwili dwa bloki Bartłomieja Lemańskiego uspokoiły sytuację.
Tie-break zaczął się od dwóch bloków Polaków i dwóch zepsutych ataków Słoweńców. Po kilku minutach z czteropunktowego prowadzenia zostały wspomnienia - Słoweńcy szybko odrobili straty i po chwili to oni wygrywali 7:6. Potem świetnie zaserwował Bartłomiej Lemański, po chwili dołożył asa i było 11:9 dla polskiej reprezentacji. Potem nastąpiła akcja pełna zwrotów i szczęśliwych obron biało-czerwonych, którzy ostatecznie wygrali tę akcję, gdyż Mujanović posłał piłkę daleko za linię końcową.
Radość biało-czerwonych nie trwała zbyt długo, trzy kolejne akcje wygrali siatkarze Słowenii i znów był remis (12:12). W końcówce podopieczni Grbicia mieli dwie piłki meczowe i znów nie wykorzystali szansy, bowiem ataki Gierżota były podbijane przez przeciwnika. Po chwili Polacy musieli bronić meczbole – trzy obronili, ale przy czwartym Mujanović zaskoczył ich zagrywką.
Najwięcej punktów dla Polski zdobyli: Firszt i Bartosz Gomułka - po 19; dla Słowenii – Mujanović - 37.(PAP)
lic/ cegl/