21h57 CEST
21/06/2026
Rekord jest poważnie zagrożony, gdyż do zakończenia turniej za oceanem pozostało jeszcze 67 spotkań.
Pierwszy do własnej bramki w tegorocznych MŚ trafił w meczu z USA Paragwajczyk Damian Bobadilla. Później współgospodarze imprezy jeszcze raz skorzystali na takim zagraniu, a pechowcem okazał się Australijczyk Cameron Burgess.
Na liście zdobywców bramek samobójczych widnieją też nazwiska Egipcjanina Mohameda Hany’ego, Irakijczyka Aymena Husseina, Jordańczyka Yazan Al-Araba, Katarczyka Mohameda Manai oraz Szwajcara Miro Muheima, choć on dopiero po weryfikacji przez FIFA, gdyż w trakcie meczu z Katarem pierwotnie gola zapisano na konto Boualema Khoukhiego.
Irakijczyk Hussein już zapisał się w historii MŚ, gdyż przed nim było tylko dwóch piłkarzy, którzy w tym samym meczu trafili zarówno do własnej, jak i rywali bramki, a on dokonał tej sztuki w konfrontacji z Norwegią (1:4).
Łącznie w spotkaniach mistrzostw świata strzelono do tej pory 62 gole samobójcze, z czego prawie 13 procent padło w tegorocznym turnieju.
Premierową bramkę samobójczą uzyskał 18-letni Manuel Rosas z Meksyku w przegranym 0:3 meczu z Chile w pierwszych MŚ w 1930 roku.
Pięć turniejów tej rangi zakończyło się bez samobójczych trafień, ostatnio w 1990 roku na boiskach włoskich.
Dwa gole dla Stanów Zjednoczonych w tym roku to wyrównanie zdobyczy Francji z mundiali 2014 i 2018. „Trójkolorowi” to także największy beneficjent „swojaków” w historii MŚ - skorzystali na tym sześciokrotnie.
Najczęściej - cztery razy - do własnej bramki piłkę posyłali w MŚ zawodnicy Meksyku. Z kolei w jednym turnieju „rekord” - dwa trafienia - należy do piłkarzy Bułgarii z 1966 roku i Rosji z 2018 roku, gdy byli gospodarzem. (PAP)
pp/ sab/