13h08 CEST
17/06/2026
W poniedziałek przed meczem Scaloni oświadczył, że Messi z Interu Miami jest teraz „jeszcze ważniejszy” dla Argentyny. Sam piłkarz dobitnie to potwierdził. 38-letni weteran, kapitan drużyny, narzucił swój rytm meczowi, mimo że od dawna ma za sobą swój najlepszy okres gry w europejskich pucharach, zdobywając trzy bramki w 17., 60. i 76. minucie.
- Brak słów dla Leo. Cóż mogę powiedzieć? On jest trudny do opisania. Zawsze nas zadziwia, mimo że jesteśmy z nim na co dzień. Jest niesamowity. Od 20 lat robi wszystko, co do niego należy, w każdym meczu. Nie trzeba być argentyńskim kibicem, żeby podziwiać jego osiągnięcia. Wszyscy w piłce nożnej chcą go oglądać i czerpią z tego radość – powiedział trener po meczu.
Według Scaloniego, obecny rozkwit Messiego wynika po części z silnego poczucia koleżeństwa w argentyńskiej drużynie.
- Gra z grupą przyjaciół, z ludźmi, którzy dadzą z siebie wszystko dla niego. Wszyscy postrzegają go jako lidera, ale także jako miejscowego, kumpla z sąsiedztwa. Kiedy potrzebują z nim porozmawiać, mogą po prostu do niego podejść i naprawdę trudno jest wytłumaczyć, co przekazuje - dodał.
Hat-trick przeciwko Algierii daje Messiemu łączny dorobek 120 bramek w 200 występach w reprezentacji, w tym 16 na mistrzostwach świata, czzym wyrównał rekord ustanowiony przez Niemca Miroslava Klose w 2014 roku.
- To atut mieć Leo, bo potrafi zarządzać grupą i napędzać ją do przodu. Priorytetem jest dla niego drużyna, to dla nas niesamowite – przyznał argentyński pomocnik Rodrigo De Paul, który asystował przy pierwszej bramce Messiego.
Trener Algierii Vladimir Petković nie mógł w ocenie meczu pominąć roli jego głównego bohatera.
- Lionel Messi to po prostu klasa. Nie mówimy tu o byle jakim piłkarzu. Mówimy o zawodniku, który osiem razy zdobył Złotą Piłkę. Niestety, dostał też szansę na zdobycie pierwszej i drugiej bramki; właściwie, to mu to ułatwiono – zaznaczył na pomeczowej konferencji prasowej.
- Od wielu lat, od dekad, korzysta z tego, że cała drużyna pracuje dla niego i go wspiera, a on robi niesamowite rzeczy. Argentyna oddała dziś dziesięć strzałów na bramkę, a siedem z nich Messi. Tak czy inaczej, gratulacje dla przeciwnika, bo to wspaniała drużyna i w pełni zasłużyła na zwycięstwo w tym meczu – dodał.
Trener Algierii nie chciał krytykować swojego bramkarza Luki Zidane'a, który mógł lepiej spisać się przy dwóch pierwszych golach.
- Nie w moim stylu jest obwinianie tego czy innego zawodnika. Myślę jednak, że popełniliśmy o kilka błędów za dużo, pozostawiając Argentyńczyków bez opieki w odległości od 16 do 25 metrów od bramki, pozwalając im na swobodne oddawanie strzałów. Musimy wyciągnąć z tego wnioski – podsumował.
W zaplanowanej na 22 czerwca drugiej kolejce spotkań w grupie J Argentyna zmierzy się z Austrią, a Algieria z Jordanią. (PAP)
cegl/ sab/