09h57 CEST
18/06/2026
Remis debiutującej w mundialu reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka z mistrzem Europą - Hiszpanią kandyduje do miana największej dotychczas niespodzianki turnieju w USA, Meksyku i Kanadzie.
Bohaterem zespołu z Afryki został bramkarz Vizinha. 40-latek nie dał się pokonać gwiazdom europejskich boisk, a w trakcie kariery musiał dzielić piłkarską pasję z pracą na budowie, aby utrzymać rodzinę. Pierwszy zawodowy kontrakt podpisał dopiero w wieku 24 lat, a obecnie występuje w drugoligowym portugalskim klubie GD Chaves.
Zespół Republiki Zielonego Przylądka był jednym z kilku, które w pierwszej kolejce mundialowej rywalizacji pokusił się o niespodziankę. Ponadto Australia wygrała z Turcją 2:0, Szwajcaria straciła w końcówce bramkę i punkty z Katarem (1:1), a Demokratyczna Republika Konga, z obrońcą Widzewa Łódź Steve’em Kapuadim w podstawowym składzie, nie pozwoliła się pokonać faworyzowanej Portugalii (1:1).
Te wyniki to kamyczek do ogródka krytyków rozszerzenia stawki uczestników mistrzostw świata do 48 reprezentacji. Co prawda Curacao doznało wysokiej porażki (1:7) z Niemcami, ale generalnie debiutanci i potencjalni outsiderzy wstydu turniejowi na razie nie przynoszą.
Już na początku imprezy formą błysnął Lionel Messi. Spotkanie z Algierią, które obrońcy tytułu wygrali 3:0, miało dla niego w kilku aspektach wymiar historyczny. Jako pierwszy piłkarz wystąpił w szóstym mundialu, rozegrał 27. mecz, czym umocnił się na czele listy wszech czasów, dzięki hat-trickowi powiększył strzelecki dorobek w MŚ do 16 i zrównał się z dotychczasowym rekordzistą Miroslavem Klose, a w 200. występie w narodowych barwach osiągnął granicę 120 trafień.
- Leo ciągle nas zadziwia. Jest najlepszy od 20 lat i nadal robi wszystko, co do niego należy, w każdym meczu. Nie trzeba być argentyńskim kibicem, żeby podziwiać to, co osiąga i jak gra w wieku 38 lat – chwalił Messiego argentyński selekcjoner Lionel Scaloni.
Na wysokości zadania stanęły w pierwszych meczach także inne gwiazdy. Po dwa gole strzelili Norweg Erling Haaland, Francuz Kylian Mbappe i Anglik Harry Kane, a Vinicius Junior uratował Brazylii remis w starciu z Marokiem.
W opinii większości obserwatorów i ekspertów nie popisał się za to polski zespół sędziowski, z Szymonem Marciniakiem jako głównym.
Lekkomyślny faul Messiego na Aissie Mandim, przy wyniku 1:0, umknął uwadze arbitrów i w powszechnej opinii to największa dotychczas sędziowska kontrowersja. Nie brakowało głosów, że słynny piłkarz powinien za to zagranie zostać usunięty z boiska.
- Dla mnie to czerwona kartka. Mogę podać kilka przykładów z Bundesligi, gdzie coś takiego karano czerwoną kartką – powiedział były sędzia, a obecnie ekspert telewizyjny Patrick Ittrich. Podobnego zdania był oceniający polskich sędziów w stacji Canal Plus Adam Lyczmański.
Przypomina się, że Messi był już obiektem kontrowersji w poprzednim mundialu, kiedy za zagranie ręką uniknął żółtej kartki w pojedynku ćwierćfinałowym z Holandią.
Z drugiej strony niektórzy zwrócili uwagę, że polski arbiter z sześciu meczów, jakie prowadził w MŚ, aż czterokrotnie „gwizdał” Argentynie - raz w 2018 roku, dwukrotnie, w tym finale, w cztery lata później Katarze i już pierwsza nominacja w tegorocznym turnieju przypadła na spotkanie „Albicelestes”.
„Mam zastrzeżenia do wyznaczenia Szymona Marciniaka (...). Zwłaszcza w fazie grupowej, przy tak licznych możliwościach obsady, tak jednostronnego wskazania naprawdę można było uniknąć. Poza meczami Argentyny jest wiele innych ważnych spotkań, które zasługują na sędziego z taką renomą” - napisał jeden z użytkowników sędziowskiego bloga „Law 5 - The Referee”.
Dziewięć z 24 dotychczasowych potyczek zakończyło się remisami, co oznacza 37 procent. Prawdziwym „dniem remisów” był poniedziałek, kiedy wszystkie cztery mecze skończyły się wynikiem nierozstrzygniętym.
Jak rzadkie jest to zjawisko, pokazały statystyki FIFA - taka kolejka miała miejsce tylko raz w historii mistrzostw świata, 15 czerwca 1958 roku.
Nie brakuje głosów, że liczne remisy można przypisać również nowemu formatowi mundialu. Do 1/16 finału awansują po dwie czołowe drużyny z 12 grup oraz osiem z najlepszym bilansem spośród tych, które zajmą trzecie lokaty. Rozszerzenie fazy pucharowej sprawia, że zespoły mogą próbować trafić do tej albo innej ścieżki, która teoretycznie może być łatwiejsza.
W czwartek spotkaniami w grupach A i B rusza druga kolejka pierwszej fazy MŚ. (PAP)
pp/ wkp/