12h47 CET
25/02/2026
Swoboda, mimo nieco słabszego początku sezonu, w Toruniu pokazała, że jej forma przed najważniejszym startem sezonu halowego, jakim będą marcowe mistrzostwa świata w tym mieście, idzie w górę. Rekord Włoch poprawiła zwyciężczyni toruńskiego mityngu Zaynab Dosso - 6,99. Wynik ten jest także najlepszym w tym roku na świecie.
- Wiedziałam od początku sezonu, że jestem gotowa na szybkie bieganie, ale nie umiałam tego pokazać, zebrać się, wkurzyć. Do mistrzostw świata został miesiąc, więc jak na taki czas, to jest bardzo dobrze - oceniła Swoboda.
Hala w Toruniu jest dla Swobody szczęśliwa. To w niej w 2016 roku pobiegła 7,07 i poprawiła wówczas rekord Polski i rekord świata juniorek, a potem wiele razy śrubowała najlepszy wynik w historii Polski. Pięć lat temu jednak nie było jej dane wystartować na halowych mistrzostwach Europy na toruńskiej bieżni z powodu zakażenia koronawirusem.
- Pięć lat temu ominęłam najważniejszą imprezę przed własną publicznością, bo wiadomo: koronawirus. Mam nadzieję, że teraz u nas uda mi się to odbić. Sądzę, że to co było na Copernicus Cup zwiastuje właśnie skład finału mistrzostw świata, bo tu były najlepsze dziewczyny. Liczę, że poniesie mnie nasza publiczność - podkreśliła Swoboda.
Najszybsza polska sprinterka w historii ma już w dorobku srebro halowych mistrzostw świata - z 2024 roku z Glasgow, gdzie pobiegła 6,98. Tyle wynosi do dziś jej rekord Polski. Swoboda dwa razy była też czwarta w HMŚ - w Belgradzie w 2022 roku i Nankinie w 2025.
Po niedzielnym biegu w Copernicus Cup Swoboda mówiła, że wszystko ją boli, ale dodawała, że to przez cztery starty, bo w finale mityngu trzykrotnie odstrzelono falstart. - Czy bieżnia jest twardsza po wymianie? Nie wiem, naprawdę. Gdy zobaczyłam w eliminacjach 7,20 to załamywałam ręce, bo przecież na treningach do dobrze wygląda, wszytko jest ok. Siłownia, bieganie - wszystko jest na dobrym poziomie. Widać jednak, że trzeba było troszeczkę poczekać, troszeczkę cierpliwości. Ulżyło mi po finale - wskazała lekkoatletka.
Z uśmiechem przyznała, że gdyby cytować słowa jej trenerki Iwony Krupy z ostatniego czasu, to byłoby trzeba sporo "wypikać". - Sądzę jednak, że teraz będzie zadowolona, bo bardzo mnie zmotywowała przed biegiem. Dawno mnie takiej nie widziała, bo nie byłam taka silna, taka szybka. Ona jest o to spokojna. Przed startem w Orlen Copernicus Cup musiała mnie trochę wkurzyć i wszystko dobrze wyszło - stwierdziła lekkoatletka.
Krupa w rozmowie z PAP przyznała, że jest spokojna o dyspozycję swojej podopiecznej. - Ewa musi być trochę wkurzona na starcie. Musi być ogień, musi być pobudzenie. Wtedy wszystko będzie dobrze. W niedzielę w finale to już było to - powiedziała Krupa.
Swoboda podkreśliła, że mimo perturbacji od początku sezonu nie dokładała sobie brzydkich emocji. - Byłam i jestem świadoma swojej formy. Musiałam się wkurzyć, musiałam szybko pobiec. Jeszcze do pewności siebie z 2022-2023 roku troszeczkę mi brakuje, ale wiem, że jesteśmy na dobrej drodze. Nie będę się stresować, bo mam luz - wyznała i wskazała palcem na jeden ze swoich tatuaży.
- Rywalki są młode, są w formie. Niech szybko biegają, bo jest z kim rywalizować. Co będzie, to będzie - nie chciała wybiegać w przyszłość Swoboda.
Lekkoatletyczne halowe mistrzostwa świata odbędą się w dniach 20-22 marca w Toruniu. Swoboda przed startem w HMŚ pobiegnie jeszcze w weekend w halowych mistrzostwa Polski i wystartuje w mityngu w Niemczech.
Tomasz Więcławski (PAP)
twi/ krys/