08h08 CET
15/02/2026
Brąz skoczka z Bielska-Białej to trzeci krążek biało-czerwonych we Włoszech. W piątek srebro zdobył Władimir Semirunnij w łyżwiarskim biegu na 10 000 m.
Na dużej skoczni Polak musiał tylko uznać wyższość fenomenalnego w tym sezonie Słoweńca Domena Prevca i Japończyka Rena Nikaido, który zdobył trzeci medal.
- Drugi skok był lepszy od pierwszego. Myślę, że dosyć dobrze sobie poradziłem - powiedział Kacper Tomasiak, który medal odebrał z rąk przewodniczącej MKOl Kirsty Coventry i ocenił, że ten brązowy jest lżejszy od srebrnego.
Tomasiak jest trzecim polskim skoczkiem, który wywalczył dwa indywidualne medale w tych samych igrzyskach. Najpierw uczynił to Adam Małysz, obecny prezes Polskiego Związku Narciarskiego - w 2002 roku w Salt Lake City zdobył brąz na mniejszym obiekcie i srebro na większym, a osiem lat później w Vancouver był dwukrotnie drugi. Następnie Kamil Stoch triumfował w 2014 roku w Soczi na obu skoczniach.
- Pisze historię. Jest niesamowity i nieobliczalny. Wróżymy mu bardzo dużą karierę. Teraz przyda mu się jednak trochę spokoju - powiedział o Tomasiaku wzruszony Małysz, który jednak poinformował, że młody skoczek wystąpi na początku marca w mistrzostwach świata juniorów.
W finałowej serii na dużej skoczni zameldowało się trzech Polaków - Paweł Wąsek zajął ostatecznie 14. miejsce, a 21. był Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski, który w sobotę po raz ostatni startował w indywidualnym konkursie na igrzyskach, a prawdopodobnie w ogóle pożegnał się z największą sportową sceną, gdyż w poniedziałek w rywalizacji duetów trener Maciej Maciusiak postawi raczej na jego młodszych kolegów.
Łutu szczęścia po raz kolejny na lodowym torze w Mediolanie zabrakło Żurkowi. Na 500 m uzyskał czas 34,35 s i brąz przegrał o 0,09 sekundy z Kanadyjczykiem Laurentem Dubreuilem. Na 1000 m zawodnikowi z Tomaszowa Mazowieckiego zabrakło 0,07 s do najniższego stopnia podium. W sobotę triumfował 21-letni Jordan Stolz ustanawiając rekord olimpijski (33,77), który wcześniej był najlepszy na 1000 m.
- Lubię startować z lepszymi od siebie, ale nie ma co gdybać. Czasem trzeba mieć trochę szczęścia. Szkoda, bo nikt nie zapamięta, że byłem dwa razy czwarty, ale ta chwila zostanie ze mną na długo - powiedział Żurek, który w zawodach PŚ w tym roku na 500 m wygrał dwukrotnie, pokonując wówczas właśnie Amerykanina.
Stolz już przeszedł do historii powtarzając wyczyn rodaka Erica Heidena z igrzysk w Lake Placid w 1980 i po 46 latach został łyżwiarzem, który wygrał olimpijską rywalizację na dwóch najkrótszych dystansach. Zapowiedział, że na tym nie koniec i mierzy w cztery złote krążki.
Dobrze spisał się też Marek Kania, który skończył na ósmym miejscu, a Piotr Michalski, polski „pechowiec” z Pekinu, gdzie dwukrotnie setne sekundy dzieliły go od medalu, był 24.
Udanie w mekce biathlonistów - Anterselvie - zaprezentowała się Kamila Żuk. Zajęła ósme miejsce w sprincie na 7,5 km. Do złotej Norweżki Maren Kirkeeide straciła 1.09,3 po tym, jak miała tylko jeden niecelny strzał w pozycji leżącej i musiała biegać rundę karną (150 m). Dwa niższe stopnie podium przypadły Francuzkom - Oceane Michelon, która kilka lat temu miała kłopoty kardiologiczne i przeszła zabieg, oraz czterokrotnej mistrzyni globu Lou Jeanmonnot.
Z ósmej pozycji Polka ruszy w niedzielę do biegu na dochodzenie na 10 km z czterema strzelaniami.
Na karty historii olimpijskiej wpisał się w sobotę brazylijski alpejczyk Lucas Pinheiro Braathen, który w Bormio triumfował w slalomie gigancie. Tym samym wywalczył pierwsze w dziejach zimowych igrzysk złoto nie tylko dla Brazylii, ale i Ameryki Południowej. Drugie miejsce zajął faworyt tej konkurencji Szwajcar Marco Odermatt.
25-letni mistrz olimpijski przez większą część kariery reprezentował Norwegię, ale w 2023 roku w wyniku konfliktu z macierzystą federacją postanowił zakończyć karierę. Wznowił ją w 2024 roku od flagą Brazylii, skąd pochodzi jego matka. W listopadzie 2025 roku wygrał slalom w fińskim Levi i jako pierwszy Brazylijczyk odniósł zwycięstwo w zawodach PŚ.
- Chciałem się podzielić tym sukcesem ze wszystkimi, którzy oglądają zawody w Brazylii, śledzą moje występy, kibicują mi. Nie ma znaczenia, skąd jesteś. Liczy się to, co masz w środku. To może być inspiracją dla kolejnych pokoleń dzieci, pokazując, że nie ma rzeczy niemożliwych - powiedział alpejczyk, który przyznał, że jako dziecko marzył o karierze... piłkarskiej, a jego pierwszym wielkim idolem i wzorem do naśladowania był słynny Ronaldinho.
Inni Polacy nie osiągnęli w sobotę większych sukcesów. Felix Pigeon na półfinale, w którym się przewrócił, zakończył rywalizację w wyścigu na 1500 m w short tracku, a drugi z Polaków - Michał Niewiński odpadł już w ćwierćfinale. Wśród kobiet najlepiej zaprezentowała się Gabriela Topolska, która awansowała do poniedziałkowych ćwierćfinałów na 1000 m. Po pierwszym starcie odpadły Natalia Maliszewska i Kamila Sellier.
Natomiast Monika Skinder, Eliza Rucka-Michałek, Izabela Marcisz i Aleksandra Kołodziej zajęły 12. miejsce w sztafecie narciarskiej 4x7,5 km. Wygrały Norweżki, przed Szwedkami i Finkami.
To było 10. złoto Norwegów w tegorocznych igrzysk i 20. medal łącznie, co daje im prowadzenie w obu zestawieniach. (PAP)
olga/ pp/