11h57 CET
07/02/2026
Choć dziś mierzy ponad 180 cm, Klaebo jako dziecko był o głowę niższy od swoich rówieśników, z którymi nie mógł konkurować.
- Johannes przez długi czas był bardzo niski. Był utalentowany, gdy miał 11 lub 12 lat, ale potem przestał rosnąć, w przeciwieństwie do innych. Przeżył kilka naprawdę trudnych lat, kiedy widział, że wszyscy inni stają się od niego znacznie lepsi – przyznała jego matka, Elisabeth Hoesflot Klaebo.
Było to frustrujące dla zapalonego młodego narciarza, który miał silnego ducha rywalizacji.
- Kiedy był mały, mówił, że jest chory i wracał ze szkoły, żeby oglądać sztafety Pucharu Świata. Nie wolno mu było wtedy trenować. Spędzał więc też dużo czasu na nauce techniki na YouTube, a potem jeździł na nartach, żeby ćwiczyć te ruchy - wspominała Elisabeth.
Młody Johannes wyróżniał się ciężką pracą na treningach. Ale nie na tyle, by uważano go za przyszłą gwiazdę narciarstwa biegowego w kraju, który słynie z wielu dobrych zawodników w tej dyscyplinie.
- Johannes nie był jednym z tych, których spodziewałem się zobaczyć w telewizji w nadchodzących latach. Nawet gdy miał 16 lat nie dało się przewidzieć, jak dobry się stanie – przyznał jeden z pierwszych trenerów Norwega, Rune Sandoey.
Przełom nastąpił w sezonie 2013/2014. Klaebo w końcu urósł i odniósł pierwsze zwycięstwa w oficjalnych zawodach juniorskich. Wtedy zwrócił się do swojego dziadka ze strony matki, Kare Hoesflota, który uczył go jazdy na nartach od drugiego roku życia, i powiedział mu, że chce zostać... najlepszym narciarzem na świecie.
- Naprawdę musiałem się namęczyć, żeby sprostać jego wymaganiom. Opracowaliśmy plan, którego przestrzegaliśmy dzień po dniu, począwszy od lata. I mniej więcej tak pozostało przez całą jego karierę: plan, którego trzymał się praktycznie każdego dnia – opowiadał Kare. W wieku 83 lat dziadek wciąż rozmawia z wnukiem przez telefon niemal codziennie.
Efekt skrupulatnego planu treningowego przyszedł w 2018 roku, gdy w Pjongczangu Klaebo zdobył w sprincie pierwszy ze swoich pięciu złotych medali olimpijskich. W wieku 21 lat i 144 dni został najmłodszym w historii mistrzem olimpijskim w biegach narciarskich.
- Powszechna mądrość ludowa mówi, że aby zostać mistrzem olimpijskim, trzeba trenować co najmniej 10 tysięcy godzin. Kiedy startował w igrzyskach w Korei Południowej w 2018 roku, miał w nogach zaledwie około 3 tysiące godzin – zauważył z dumą dziadek Klaebo.
Podczas zawodów olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo bijący rekordy 29-letni Klaebo – który ma w swoim dorobku również 15 tytułów mistrza świata i pięć Kryształowych Kul za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata – może zdetronizować swoją rodaczkę Marit Bjoergen (15 medali, w tym osiem złotych) i zostać najbardziej utytułowanym sportowcem w historii zimowych igrzysk. Wielu wierzy, że jest do tego zdolny.
W klubie sportowym Byasen w Trondheim, skąd pochodzi Klaebo, młodzi narciarze odtwarzają teraz zabawne ćwiczenia, które wykonywał ich idol. Mówią o nim z zachwytem, wciąż zdumieni jego bezprecedensowym wynikiem w ubiegłorocznych mistrzostwach świata, gdzie wywalczył sześć złotych medali.
- To było absolutnie magiczne, kiedy zdobył sześć złotych medali w mistrzostwach świata. My też będziemy musieli spróbować. Może kiedyś... – powiedziała 12-letnia Lova.
- Jest wzorem do naśladowania dla mnie i dla wielu innych osób w klubie – dodał 13-letni Isac.
Pierwszy krok do historycznego olimpijskiego osiągnięcia Klaebo może wykonać już w niedzielę, gdy wystartuje w Val di Fiemme w biegu łączonym.(PAP)
msl/ krys/