21h27 CEST
03/07/2026
Biało-czerwoni (13. miejsce w Europie i 19. na świecie w rankingu FIBA) nie mieli najmniejszych problemów z pokonaniem niżej notowanego rywala (33. w Europie i 65. na świecie), choć zagrali bez dwóch czołowych zawodników - naturalizowanych Amerykanów Jerricka Hardinga i Jordana Loyda, którzy znakomicie prezentowali się w listopadowych i lutowych meczach eliminacji.
Polacy rozpoczęli piątką z kapitanem Mateuszem Ponitką, Andrzejem Plutą, Michałem Sokołowskim, 20-letnim Jakubem Szumertem i Aleksandrem Balcerowskim. Po dwóch minutach polski zespół wywalczył znaczącą przewagę: 8:0, 17:6, co spowodowało, że trener Igor Milicić szybko dokonywał roszad i wprowadzał nowych graczy, co jednak nie zmieniło stylu gry drużyny narodowej.
Po 10 minutach Polska prowadziła z osłabioną nieobecnością pięciu podstawowych koszykarzy Austrią, w tym Sylvena Landsberga i 33-letniego Bogicia Vujosevicia, którzy byli liderami w Gdyni, a w połowie aż 53:28. Biało-czerwoni dobrze bronili i mieli przewagę pod tablicami 22:14.
W drugiej połowie, choć gospodarze walczyli ambitnie, sytuacja na parkiecie nie uległa zasadniczej zmianie. W 25. minucie Polacy wygrywali 67:36. O przewadze biało-czerwonych świadczyła wszystkie statystyki, a najbardziej ta wskazująca na punkty zdobyte z kontrataków - Polska 16, Austria 0.
Przed ostatnią kwartą było 81:57 dla Polski. W czwartej odsłonie trener Milicić oszczędzał siły liderów, dając więcej minut zmiennikom, którzy spisywali się równie dobrze jak koledzy. W tej kwarcie polski zespół zdobył aż 42 punkty.
Podopieczni trenera Aramisa Naglicia, byłego zawodnika - wicemistrza olimpijskiego z Barcelony (1992), dwukrotnego mistrza Euroligi z Jugoplastiką Split (1990 i 1991), choć do końca nie odpuszczali, nie byli w stanie nawiązać wyrównanej walki.
Polacy wygrali walkę pod tablicami 38:22, mieli 30 asyst (rywale 18), w czym największa zasługa Kamila Łączyńskiego (7), który na parkiecie był tylko 13 minut. Biało-czerwoni mieli tylko siedem strat, podczas gdy gospodarze 15 złych podań, oraz trafili aż 63 procent rzutów za dwa punkty i 61,5 zza linii 6,75 m (16 z 26 prób). Cztery razy (w siedmiu rzutach) uczynił to Łukasz Kolenda, a wszystkie trzy trafił Przemysław Żołnierewicz.
W poniedziałek w Krakowie Polacy zmierzą się w ostatnim meczu I etapu z Holendrami. W Hadze biało-czerwoni wygrali 85:83, choć przegrywali już 21 punktami.
Polscy koszykarze, którzy w MŚ uczestniczyli dwa razy (1967 roku piąte miejsce, a w 2019 ósme), są już od marca pewni awansu do drugiej fazy eliminacji Katar 2027. Ich rywalami w drugim etapie będą zespoły z grupy E, z której awans wywalczyli już mistrzowie Europy i świata Niemcy, Chorwaci i Izraelczycy. Na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Katarze pojadą trzy najlepsze zespoły z sześciodrużynowej grupy.
W pierwszym spotkaniu eliminacji Polacy wygrali z Austriakami w Gdyni 90:78.
Austria - Polska 77:123 (16:24, 12:29, 29:28, 20:42).
Austria: Niko Zeleznik 14, Starlin Inoa 9, Nordin Kapic 9, Daniel Friedrich 9, Florian Koeppel 7, Elvir Jakupovic 6, Timo Lanmueller 6, Daniel Grgic 6, Edi Patekar 6, Miro Zapf 5, Edi Patekar 0, Erik Dietz 0, Elias Wlasak 0;
Polska: Łukasz Kolenda 23, Mateusz Ponitka 18, Andrzej Pluta 11, Michał Michalak 11, Przemysław Żołnierewicz 11, Jakub Urbaniak 11, Aleksander Balcerowski 10, Jarosław Zyskowski 8, Michał Sokołowski 6, Jakub Szumert 6, Dominik Olejniczak 6, Kamil Łączyński 2. (PAP)
olga/ bia/