20h47 CEST
02/07/2026
Tenisowa inteligencja to jeden z największych atutów Majchrzaka. Do Londynu przyjechał opromieniony pierwszym turniejowym zwycięstwem w ATP Tour. Najlepszy okazał się w holenderskim ‘s-Hertogenbosch, gdzie pokonał trzech tenisistów z czołowej dziesiątki rankingu. Wimbledon zaczął od wygranej z rozstawionym z numerem 30. Chilijczykiem Alejandro Tabilo 6:3, 7:5, 7:5.
- Rok temu przyjechałem tu w innej atmosferze. Nie wygrałem meczu na trawie, a łącznie przegrałem siedem meczów z rzędu. Teraz zagrałem dziewięć spotkań na trawie, co jest nieocenione, byłem ograny, grałem dobrze i byłem pewny siebie - przyznał Majchrzak, który poprzedni Wimbledon zakończył na 1/8 finału.
45. w rankingu Majchrzak z 66. Svajdą pierwszy raz zmierzył się na poziomie ATP. Dwa razy grali jednak w ubiegłym roku. Polak górą był w 2. rundzie kwalifikacji Australian Open, a Amerykanin w challengerze w Birmingham na trawie. W czwartek pierwszy set nie zwiastował kłopotów.
- Pierwszy set był błyskawiczny. Rywal na to zareagował, zmienił swoją grę i moja odpowiedź na to powinna być lepsza. Z reguły jestem dobry w reagowaniu na zmiany. Nawet jak przegrywam 1:6, 1:6, to zwykle ja jestem tym inteligentniejszym na korcie, dziś nie byłem, co mnie w pewien sposób irytowało - przyznał.
Majchrzak za jeden z kluczowych momentów uważa przegrany drugi set.
- Ważnych momentów w tym meczu było dużo. Najbardziej ubolewałem nad drugim setem. Odrobiłem stratę przełamania, a potem dawno w gorszy sposób ponownie nie oddałem serwisu. Od tego momentu zrobił się nowy mecz. Tu mnie najbardziej boli. To co było potem, to konsekwencja tego - ocenił.
Choć Majchrzak wygrał trzecią partię po tie-breaku, to w dwóch ostatnich partiach był wyraźnie słabszy. Nie miał nawet jednej okazji na przełamanie rywala.
- Wiem, że mimo swojego wzrostu (Svajda ma 175 cm - PAP) dobrze serwuje, ale mimo wszystko mogłem lepiej returnować. W czwartym i piątym secie przyjął bardzo ofensywną taktyką. Grał na dużym ryzyku, co zwykle chcę, aby rywale robili, bo to znaczy, że postawiłem ich pod ścianą. Tak było i tu, tylko większość tych mało prawdopodobnych zagrań trafiał - powiedział Majchrzak.
- Choć jestem wiekowym zawodnikiem, to nadal mogę się rozwijać. Dzisiejszy mecz obnażył kilka braków, pokazał co muszę poprawić. Spróbuję tę bolesną porażkę przekuć w coś wartościowego - dodał 30-latek.
Szybsze niż rok temu odpadnięcie w Londynie będzie kosztowało Majchrzaka spadek co najmniej do siódmej dziesiątki rankingu światowego. Kolejnym turniejem w jego kalendarzu jest rozgrywany na przełomie lipca i sierpnia ATP 500 w Waszyngtonie.
Z Londynu - Wojciech Kruk-Pielesiak (PAP)
wkp/ cegl/