21h28 CEST
04/07/2026
Świątek przegrała w sobotnie popołudnie z Alexandrą Ealą z Filipin 6:7 (7-9), 2:6. Tym samym nie dość, że nie obroni wimbledońskiego tytułu, to straci mnóstwo punktów i w poniedziałkowym rankingu będzie notowana co najwyżej na miejscu szóstym. Czasy dominacji Raszynianki się skończyły.
- One się skończyły dawno temu. Właściwie na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, gdzie Iga pojechała po złoto i go nie zdobyła. Ona wtedy nie cieszyła się z brązu, choć przecież to ogromne osiągnięcie. Ale przy jej ambicji, jej to nie cieszyło i właśnie wtedy coś pękło. Ona sportowo nie wygląda źle, ale coś w niej jest takiego, że drobne niepowodzenia sprawiają, że jej gra się rozsypuje. Tak, jak dzisiejszy, przegrany tie-break w pierwszym secie. Ona potem zaczyna dokonywać złych wyborów zagrań. Często wkłada w nie zbyt dużą siłę. Za bardzo chce i to jej nie wychodzi – ocenia postawę Raszynianki Bobala.
Jego zdaniem 25-letna Polka niebawem wróci jednak do wygrywania turniejów.
- Owszem, nie będzie to dominacja, taka jak przed laty. Przede wszystkim, że rywalki nauczyły się grać z Igą. Ale z obozu Świątek i z jej wypowiedzi dochodzą do mnie sygnały, które dobrze odbieram. Jej już te pojedyncze porażki tak nie tłamszą. Przegrane są wpisane w tenis i ona zdaje sobie z tego sprawę. Na Wimbledon – mimo że broniła tytułu - nie jechała jako faworytka. Patrząc na ostatnie wyniki, zwłaszcza na trawie, to Filipinka była faworytką tego meczu. Więc porażka Świątek w tym spotkaniu nie jest niespodzianką. Sądzę, że z nowym trenerem Iga przygotowuje się spokojnie do nowego otwarcia, a celem podstawowym może być atak na wygranie przyszłorocznego Australian Open i dopięcie Szlema - uważa dyrektor najstarszego i największego męskiego turnieju zawodowego w Polsce.
W niedzielę dla Bobali na korcie wimbledońskim dojdzie do szczególnego pojedynku. Niemiec Jan-Lennard Struff zmierzy się z Hurkaczem.
Był rok 2015. Finalista z roku poprzedniego Struff (w 2014 roku przegrał finał z Dusinem Brownem) dotrzymał obietnicy i wrócił do Szczecina, by ponownie powalczyć o tytuł. Dziką kartę do turnieju głównego otrzymał też 18-letni obiecująco rozwijający się Wrocławianin, Hurkacz. Ten drugi klasyfikowany był poza tysięcznym miejscem rankingu singlistów.
Hurkacz na początek turnieju pewnie ograł Tristana Lamasine z Francji, by w drugiej rundzie przegrać po zaciętej walce z turniejową jedynką Pablo Carreno-Bustą. Gdyby Wrocławianin wygrał, to w trzeciej rundzie zmierzyłby się ze Struffem, który chwilę wcześniej pokonał Grzegorza Panfila.
Potem Niemiec ograł też Carreno-Bustę, Nicolasa Almagro oraz Artema Smirnowa i cieszył się z challengerowego tytułu w Szczecinie. Ani Struff, ani Hurkacz więcej w Szczecinie nie zagrali.
- Jan-Lennard to bardzo fajny tenisista i dobry człowiek. Zawsze mieliśmy z sobą doskonały kontakt. Toteż oglądając różne turnieje zwykle kibicuję Struffowi. Oczywiście on nigdy się nie przebił do światowego topu, ale po wygraniu turnieju u nas szybko awansował i zadomowił się na stałe w okolicach połowy pierwszej setki, toteż wybierał w następnych latach turnieje rangi ATP. Nie dziwi mnie, że dotarł do czwartej rundy Wimbledonu, bo jest stworzony do gry na trawie. Jest wysoki, a przy tym dobrze się porusza na korcie. U nas wygrał nie tylko turniej singlowy, ale także debla. I to widać w jego grze, jest dobrym deblistą i gra przy siatce nie jest mu obca – podkreślił Bobala.
Przyznaje jednak z naciskiem, że kibicując od czasu do czasu Niemcowi, w niedzielę będzie trzymał kciuki za Hurkaczem.
- Z Hubertem też znamy się od lat. On trochę tak, jak Struff, dobrze czuje się na trawie. Myślę, że będzie faworytem tego spotkania. Trzy mecze, które zagrał w Londynie były świetne. Zwłaszcza ten ostatni z Tommym Paulem, kiedy po przegranym pierwszym secie nie stracił koncentracji, grał konsekwentnie i właśnie dojściami do siatki, czy nawet uderzeniami z głębi potrafił doskonale mijać rywala. Wimbledon jest doskonałym miejscem do tego, by Hurkacz się odbudował i wrócił na miejsce mu należne wśród światowych singlistów. Ma wielkie szanse, by ograć Struffa – uważa Bobala.
Hurkacz jechał do Londynu, będąc klasyfikowanym dopiero na 96. miejscu rankingu ATP. Jeśli wygra z Niemcem, będzie od poniedziałku w okolicy miejsca 40. To mu pozwoli na bezpieczne planowanie kalendarza startów w dużych turniejach ATP. Ponadto nagrodą za pokonanie Struffa może być ćwierćfinałowy mecz z Włochem Jannikiem Sinnerem.
- Hubert w 2021 roku poznał smak wimbledońskiego półfinału. Na tych kortach może zrobić wszystko. A Sinner, mimo iż jest światową jedynką, gra trochę gorzej niż w najlepszym swoim czasie. Fajnie byłoby obejrzeć ten mecz – powiedział Bobala. (PAP)
pż/ krys/