Wszystkie informacje sportowe w zasięgu ręki

login_confirmation_credentials

Śnieg nie pierwszy raz pomógł polskim skoczkom narciarskim w osiągnięciu sukcesu

10h08 CET

17/02/2026

Rywalizacja duetów znalazła się w programie olimpijskim po raz pierwszy, zastępując konkurs drużynowy. Jeszcze kilka dni przed rozpoczęciem igrzysk wydawało się, że Polska nie ma w nim większych szans, bo choć Kacper Tomasiak regularnie prezentował formę na pierwszą dziesiątkę Pucharu Świata, to żaden z innych podopiecznych trenera Macieja Maciusiaka nie potrafił się do tego poziomu zbliżyć.

W poniedziałek Tomasiak nie zawiódł, a przebudził się Paweł Wąsek, który z dnia na dzień na dużej skoczni w Predazzo radził sobie coraz lepiej. Oddał dwa dobre skoki, dopełniając dokonania kolegi z drużyny, i po dwóch z trzech serii Polska zajmowała drugie miejsce, z ponad 20 punktami straty do Austrii, za to z przewagą prawie 10 nad Norwegią.

Do półmetka trzeciej serii nikt nie zwracał większej uwagi na pogodę. Ośmiu zawodników oddało swoje skoki, a próba Wąska, jak sam powiedział, nie była idealna. Biało-czerwoni spadli na czwarte miejsce i wyglądało na to, że tylko świetna próba Tomasiaka pozwoliłaby im awansować i to najwyżej na trzecią pozycję. Strata do czołowej dwójki wydawała się już zbyt duża.

- Spadliśmy z wirtualnego podium. Wiedziałem, że Kacper i tak to może wyciągnąć, bo już wielokrotnie pokazał na tych igrzyskach, że dla niego to nie problem. Ale emocje były ogromne - relacjonował później Wąsek.

I wtedy... zaczął padać śnieg.

Opady stały się na tyle intensywne, że utrudniały widoczność, ale przede wszystkim ograniczały prędkość na rozbiegu. We znaki dawał się też zmienny wiatr, który raz wiał zawodnikom pod narty, a za chwilę w plecy.

- Śnieg gromadził się w torach najazdowych, także na zeskoku było go coraz więcej. Próbowaliśmy sobie z tym poradzić, wysłaliśmy przedskoczka, ale jasno było widać, że utrata prędkości była zbyt duża. Kolejnym problemem był zmienny wiatr. Zorientowaliśmy się, że nie dało się zagwarantować równej prędkości dla wszystkich - tłumaczył odpowiedzialny za przebieg zawodów Sandro Pertile.

Jeszcze zanim odwołano trzecią rundę, jako ostatni skok oddał Tomasiak. Warunki były wtedy już bardzo trudne. Polak wylądował ponad 10 m bliżej niż w drugiej serii i rozłożył ręce w geście bezradności. Biało-czerwoni zajmowali trzecie miejsce, ale na występ czekało jeszcze trzech zawodników. Śnieg mógł więc pozbawić ich medalu.

Ostatecznie jednak serii finałowej nie dokończono, a za wiążące uznano wyniki po drugiej. To oznacza, że Wąskowi „upiekło się”, choć nie sposób przewidzieć, czy rewelacyjnie skaczący Tomasiak nie dokonałby cudu, gdyby mógł skakać w normalnych warunkach.

Wkrótce potem śnieg przestał padać... Utrzymał się na tyle długo, żeby konkurs odwołać, a potem odpuścił.

- Tak, teraz jest znacznie lepiej, ale to jest sport rozgrywany na zewnątrz, trzeba podejmować jakieś decyzje i to bez zbędnej zwłoki - tłumaczył się Pertile.

Podobna huśtawka nastrojów związana z kapryśną aurą mogła towarzyszyć polskim kibicom w 2019 roku w Seefeld. Wówczas w konkursie mistrzostw świata w pierwszej serii na niekorzystny wiatr trafili m.in. Kamil Stoch, który na półmetku był 18., oraz Dawid Kubacki, który zajął 27. miejsce.

W serii finałowej obaj oddawali więc swoje skoki znacznie wcześniej niż czołówka: pierwszy Japończyk Ryoyu Kobayashi, drugi Niemiec Karl Geiger i trzeci Słoweniec Ziga Jelar. Obaj Polacy tym razem trafili na dobre warunki i znaleźli się na dwóch pierwszych miejscach.

I wtedy... zaczął padać śnieg.

I podobnie jak w poniedziałek w Predazzo, także siedem lat wcześniej w Seefeld zmalała prędkość najazdowa, a wiatr zaczął być nieprzewidywalny. Cała czołówka nie miała szans na normalne skoki i prowadzący Kubacki oraz drugi Stoch już tych lokat nie opuścili. Kobayashi skończył na 17. miejscu, Geiger tuż za nim, a Jelar był 27.

Japończyk, Niemiec i Słoweniec mogli dopytywać się wtedy, dlaczego sędziowie nie podjęli decyzji o anulowaniu drugiej serii, która ewidentnie nie była „równa dla wszystkich” - i nikt nie mógłby ich za to winić. W tegorocznych igrzyskach to przede wszystkim Niemcy, którzy mieli dużą szansę na medal, mogli mieć pretensje, że konkurs nie został dokończony.

- Mamy tylko trzy komplety medali i to oczywiste, że ci, którzy ich nie otrzymają, będą niezadowoleni. Ale to jest nieodłączna część tej gry - powiedział Pertile, co można uznać za wzorcowy komentarz do wszystkich podobnych konkursów.

Olimpijska rywalizacja w skokach narciarskich w Predazzo już się zakończyła. Jedną z jej gwiazd był Tomasiak, który zdobył trzy medale: dwa srebrne i brązowy.

Z Predazzo Maciej Machnicki (PAP)

mm/ pp/

eyJpZCI6IlBBUDUzNTQ2MDEyIiwiY29uX2lkIjoiUEFQNTM1NDYwMTIiLCJhY19pZCI6IjM2NTg2MDEiLCJmcmVlX2NvbnRlbnQiOiIiLCJwYWdfbWFpbl9mcmVlIjoiMCIsImFwaV9wcm92X2lkIjoiUEFQIiwicHJvdl9pZCI6IlBBUCIsInR5cGUiOiJuZXdzIiwidGl0bGUiOiJcdTAxNWFuaWVnIG5pZSBwaWVyd3N6eSByYXogcG9tXHUwMGYzZ1x1MDE0MiBwb2xza2ltIHNrb2N6a29tIG5hcmNpYXJza2ltIHcgb3NpXHUwMTA1Z25pXHUwMTE5Y2l1IHN1a2Nlc3UiLCJwYWdfaWQiOiI0MzYyNiIsInBhZ19ibG9ja2VkX2NvbnRlbnQiOiIwIn0=

[X]

Wykorzystujemy własne pliki cookie i pliki cookie podmiotów trzecich w celu poprawy jakości użytkowania, personalizacji treści i analizy statystycznej dotyczącej korzystania z witryny. Użytkownik może zmienić konfigurację lub zapoznać się z Polityką dotyczącą plików cookie.
Ustawienia Cookies
Akceptuj pliki cookie
Odrzuć pliki cookie
Zapisz ustawienie