20h17 CEST
28/05/2026
W czwartek piłkarska reprezentacja rozpoczęła we Wrocławiu zgrupowanie, podczas którego zagra towarzysko najpierw z Ukrainą, a później z Nigerią. Urban nie ukrywał, że chociaż mecze nie będą o stawkę, samo zgrupowanie nie będzie należało do najłatwiejszych.
Jednym z powodów będzie fakt, że to pierwsze zgrupowanie po śmierci drugiego trenera reprezentacji Jacka Magiery.
- Będę obserwował zespół i zobaczymy, jak to wygląda. Takie zdarzenia często zmuszają do myślenia o życiu. Liczę, że z tego wszystkiego wyciągniemy wnioski. Szkoda, że o życiu zaczynamy myśleć dopiero wtedy, kiedy wydarzy się coś złego. Ale takie jest życie, że na co dzień jesteśmy zaganiani i dopiero budzimy się, jak wydarzy się coś przykrego – skomentował Urban.
Selekcjoner zwrócił uwagę jeszcze jednak na jeden bardzo istotny aspekt, który może mieć duży wpływ na to, jak będzie wyglądać zgrupowanie i same już mecze.
- Nie ukrywajmy, wielu piłkarzy, chyba 12, przyjechało do Wrocławia prosto z wakacji. Zakończyli sezon dwa tygodnie temu i trudno, aby cały czas byli w treningu i nie myśleli o odpoczynku przed kolejnym sezonem. Musimy na to zwrócić uwagę. Są to sparingi, a więc zmian i rotacji będzie bardzo dużo – nie ukrywał selekcjoner.
Urban przyznał, że chciał, aby już na rozpoczynającym się zgrupowaniu był nowy drugi trener i aby był nim Kibu Vicuna, z którym zna się z wspólnej pracy w Legii Warszawa.
- Nie doszło jednak do tego, bo Kibu ma ważny kontrakt z klubem z Indii. Razem już pracowaliśmy i jest to jakaś opcja, ale teraz mamy czas, bo kolejne zgrupowanie dopiero we wrześniu. Teraz nie mogę nic potwierdzić – podkreślił Urban.
Selekcjoner musiał też tradycyjnie już tłumaczyć się z powołań i pominięciu niektórych nazwisk. Chodziło przede wszystkim o Bartosza Nowaka i Wojciecha Mońkę.
- Powołania zawsze będą kwestią dyskusyjną. Nie mogą być wszyscy naraz, chociaż są to mecze sparingowe. Jest wielu zawodników, którzy byli już wcześniej w reprezentacji i nie grali dużo i czekają na swoje minuty. Wojtek był i jest w szerokiej kadrze. To są dwa spotkania, w których będziemy eksperymentować, ale nie aż tak dużo, że postawimy tylko na samych młodych chłopaków i debiutantów. To jest kwestia wyborów i zawsze pojawią się pytania: a dlaczego ten, a nie tamten. Wojtek na pewno dostanie szanse – wyjaśnił Urban.
Inaczej tłumaczył brak powołania dla Nowaka, który został uznany za najlepszego ligowca w zakończonym w weekend sezonie ekstraklasy.
- Doceniam go, bo go miałem w Górniku Zabrze i wiem, że to wspaniały człowiek i super piłkarz. Ale trzeba obrać jakiś kierunek. Mistrzostwa Europy są za dwa lata, a Bartosz niebawem skończy 33 lata i nie wiem, czy to dobry wiek na wprowadzanie piłkarza do reprezentacji. Poza tym Bartosz to zawodnik na pozycję osiem lub dziesięć, a na tych pozycjach mamy duży wybór topowych i młodszych zawodników – nie ukrywał Urban.
Selekcjoner pytany był również o bramkarza Marcina Bułkę, który przez ostatnie miesiące leczył kontuzje i jest pierwszy raz powołany po tym, jak został zawodnikiem saudyjskiego Neom S.C. Dziennikarze wspomnieli Urbanowi, że po przenosinach na inny kontynent stwierdził, że bramkarz zamknął sobie drogę do reprezentacji.
- Łapiecie za słówka. Nie wypieram się swoich słów, ale nie miałem na myśli, że do skreślam. Chodziło mi jednak o to, że wyjechał daleko i trudno go będzie obserwować. Nie wiemy, jakie są wymagania tamtej ligi, chociaż wiemy, że gra tam wielu klasowych piłkarzy. Trudno go było sprawdzić, bo miał kontuzje więzadeł i się leczył. Dzisiaj ma pięć, sześć spotkań ligowych za sobą i jest z nami – wyjaśnił selekcjoner.
Urban musiał też tłumaczyć się z powołania Bartosza Kapustki.
- Wy chyba tego Kapustki nie lubicie, bo ciągle się pytacie, dlaczego ja go powołuję. Ja z jego roli w reprezentacji jestem zadowolony. Pasuje do mojej koncepcji i mnie nie zawiódł, kiedy wszedł z Holandią. Nie powiem, że jest moim ulubieńcem, ale ja go widzę w tej układance, co robimy. Dojrzały pod względem techniczny piłkarz, bardzo dobry przegląd sytuacji – jestem z niego zadowolony – odpowiedział.
Dla Urbana zgrupowanie we Wrocławiu będzie pewnego rodzaju powrotem, bo w przeszłości prowadził miejscowy Śląsk i doskonale zna Tarczyński Arenę. Pytany, czy śledził pierwszą ligę, przyznał, że tak, ale częściej mecze Wisły Kraków.
- Mieszkając w Krakowie bliżej mam na Wisłę. Ale cieszę się, że Śląsk i Wisła awansowały, bo ich miejsce jest w ekstraklasie. Pierwsza liga nie jest łatwa i nie jest łatwo zaraz po spadku awansować, czego przykładem jest Wisła. Śląskowi się udało i cieszę się, bo to klub z historią i mnóstwem kibiców – opowiadał Urban.
Na koniec konferencji selekcjoner został zapytany o jeden mecz na Tarczyński Arena, który szczególnie wspomina.
- Wygraliśmy tutaj z Lechem, a później z Legią. Jacek Magiera został wtedy zwolniony z Legii? Nie pamiętałem tego. Było mnóstwo kibiców i była super atmosfera – zakończył Urban. (PAP)
marw/ krys/