08h46 CEST
12/04/2026
W sezonie 2010/11, po którym Małysz zakończył karierę, pierwsze zwycięstwa w zawodach Pucharu Świata odniósł Kamil Stoch. Sytuacja się powtórzyła, gdyż w sezonie, po którym odszedł Stoch, objawił się Tomasiak. 19-latek w PŚ do podium jeszcze nie doskoczył, ale w Predazzo zdobył trzy medale olimpijskie i ponowie doszło do symbolicznego przekazania pałeczki.
- Nic tylko się cieszyć, że mamy zawodnika takiego pokroju, który już odnosi sukcesy. Rzadko komu zdarza się zdobyć trzy medale olimpijskie w wieku 19 lat. Szkoda, że Kacper nie wystartował na koniec sezonu w Planicy, bo mogło być nawiązanie do historii z 2011 roku, gdy Kamil mnie pożegnał, kiedy kończyłem karierę - powiedział PAP Małysz.
Od lat trwają dyskusje i rozważania, kto był najlepszym polskim skoczkiem narciarskim w historii. Za Małyszem przemawiają m.in. cztery Kryształowe Kule i cztery złote medale mistrzostw świata, a za Stochem trzy triumfy w Turnieju Czterech Skoczni i trzy złote medale olimpijskie. Obaj odnieśli po 39 zwycięstw w indywidualnych zawodach Pucharu Świata.
- Kamil był najlepszy w swoich czasach, a ja byłem najlepszy w moich czasach. Tego nie da się porównać. Każdy był tym, który dominował i sprawiał dużo radości naszym kibicom - ocenił prezes Polskiego Związku Narciarskiego.
Sezon 2025/26 nie był udany dla polskich skoczków, którzy w zawodach Pucharu Świata ani razu nie stanęli na podium, a w Pucharze Narodów zajęli szóste miejsce. Wyjątkiem były igrzyska olimpijskie we Włoszech. Na skoczniach w Predazzo biało-czerwoni zdobyli trzy medale. Tomasiak wywalczył srebro na normalnej skoczni i brąz na dużej, a ponadto wraz z Pawłem Wąskiem był drugi w konkursie duetów.
- Złożyło się na to wiele czynników. Paweł i Kacper przygotowywali się głównie do tej imprezy. Dwa tygodnie przed igrzyskami odpuścili starty w Pucharze Świata i trenowali. To było kluczowe. Można powiedzieć, że jesteśmy zwycięzcami, bo nikt nie spodziewał się, że Polska zdobędzie trzy medale w skokach. Igrzyska są co cztery lata i trudno przygotować formę na dany moment. Jest wiele niewiadomych i rzeczy, które mogą potoczyć się zupełnie inaczej, dlatego trzeba zrobić wszystko w tym kierunku, żeby to się udało - tłumaczył Małysz.
Choć Tomasiak w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zajął 23. miejsce, to i tak był najlepszy z Polaków.
- Na pewno nie możemy być zadowoleni z naszych wyników w Pucharze Świata. To nie był dobry sezon. Z drugiej strony odnieśliśmy sukces na igrzyskach, które były najważniejszą imprezą. Trzeba się z tego cieszyć - zaznaczył.
Predazzo jest szczególnym miejscem dla polskich skoków narciarskich. Małysz w 2003 roku zdobył tam dwa złote medale mistrzostw świata. 10 lat później Stoch został mistrzem świata na dużej skoczni. Wspomnienia polskich sukcesów mogły natchnąć Tomasiaka i Wąska podczas zimowych igrzysk olimpijskich.
- Liczyłem na to, że ta skocznia faktycznie nam pomoże. Predazzo zawsze pasowało Polakom. Nie wiem dlaczego, ale zawsze czujemy się tam dobrze. Jesteśmy dobrze zaaklimatyzowani i często odnosiliśmy tam sukcesy. Mimo, że wybudowano tam nowe skocznie, to ponownie nam sprzyjały - zauważył Małysz.
„Orzeł z Wisły” triumfował na wielu skoczniach, ale szczególne miejsce w jego sercu mają obiekty w Predazzo i Oslo.
- Jeśli jesteś w dobrej formie, to skocznia ma małe znaczenie. Jednak miło wspominam Predazzo, bo zostałem tam podwójnym mistrzem świata. Zawsze szło mi tam dobrze. Pięciokrotnie wygrywałem też w Oslo. Nadal twierdzą, że jestem „królem Holmenkollen”. Lubiłem też inne obiekty. Jeśli jesteś w dobrej formie, to skocznia, który ci się podoba, może tylko pomóc - tłumaczył.
W ostatnich latach średnia wieku w polskiej kadrze skoczków znacząco przekraczała 30 lat. Piotr Żyła ma 39 lat, Stoch - 38, Dawid Kubacki - 36, Maciej Kot - 34, Aleksander Zniszczoł - 32, a Paweł Wąsek - 26. Sukcesy 19-letniego Tomasiaka dają nadzieję, że zmiana pokoleniowa nie będzie wiązała się ze znacznym obniżeniem poziomu sportowego.
- Tomasiak w tym roku był najlepszy z Polaków i już rozpoczął wymianę pokoleniową. Jest też wielu innych fajnych chłopaków. Na pewno będziemy kłaść na nich większy nacisk, ale nie możemy całkowicie zrezygnować z tych starszych zawodników, bo oni wciąż są bardzo wartościowi i są w stanie kontynuować swoje sukcesy - oznajmił czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli.
Po zakończeniu sezonu na Wielkiej Krokwi w Zakopanem odbyła się impreza Skoki w Punkt. Kapitanami pięciu drużyn byli Małysz, Fin Janne Ahonen, Niemiec Martin Schmitt oraz Austriacy Andreas Goldberger i Thomas Morgenstern, którzy są legendami skoków narciarskich i największe sukcesy odnosili w pierwszej dekadzie 21. wieku. Była to dla nich okazja na spotkanie po latach i powspominanie dawnych czasów.
- Uważamy, że powinno być więcej takich wydarzeń, żeby ci starsi zawodnicy mogli się spotkać i coś razem zrobić. Bo miło jest powspominać różne wydarzenia. Czujemy się docenieni tym, że wciąż się o nas pamięta i możemy coś zrobić dla tego sportu - zakończył Małysz.
Maciej Gach (PAP)
mg/ pp/