13h48 CEST
30/04/2026
Zabrzanie sześciokrotnie wywalczyli to trofeum, ale ostatni raz w 1972 roku. Pucharowa historia Rakowa jest krótsza, jednak nie trzeba szukać aż tak daleko w kronikach - drużyna z Częstochowy triumfowała w 2021 i 2022 roku.
Sobotni finał na PGE Narodowym zapowiada się bardzo ciekawie. Oba zespoły prezentują podobny poziom, w ekstraklasie Górnik zajmuje obecnie drugie, a Raków czwarte miejsce.
- Szykujemy się bardzo intensywnie do piłkarskiego święta. To na pewno będzie kolejny piękny finał. Świetne drużyny z fantastycznym zapleczem kibicowskim. Pod względem sportowym, moim zdaniem, skład finału jest wyrównany - powiedział PAP Wachowski.
Jak przyznał, spotkanie cieszy się ogromnym zainteresowaniem.
- Bilety zostały wyprzedane. Oba kluby mocno zabiegały o wejściówki. To ok. 10 tysięcy biletów (sektory za bramkami - PAP) dla każdego z nich oraz te w pierwszych kategoriach na tzw. trybunach długich, czyli wzdłuż boiska. Plus dodatkowe zamówienia, które składały oba kluby. Spodziewamy się więc po kilkanaście tysięcy fanów z obu stron - przyznał sekretarz generalny PZPN.
- Oczywiście była też tradycyjnie pula dla kibiców, nazwijmy to, neutralnych. Na pewno nie tylko z Warszawy, ale z różnych stron Polski. Zakładamy bowiem, że - skoro jest majówka - przyjadą z całego kraju. Tu również nie ma już od dawna biletów - dodał.
Wśród gości na PGE Narodowym będą najważniejsze osoby ze sztabów reprezentacji Polski - pierwszej oraz młodzieżowej.
- To już jest potwierdzone. Selekcjoner Jan Urban pojawi się na finałowym meczu ze swoim sztabem, podobnie jak trener reprezentacji do lat 21 Jerzy Brzęczek - przekazał Wachowski.
Zdobycie Pucharu Polski to nie tylko prestiż i nagroda finansowa, ale również gwarancja udziału w rozgrywkach UEFA. Dzięki dobrym występom polskich klubów w ostatnich sezonach triumfator krajowego pucharu rozpocznie latem występy od 3. rundy eliminacji Ligi Europy.
Możliwe jednak, że zagra w... kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Dojdzie do tego, jeżeli Górnik lub Raków – po triumfie w PP - zajmie jedno z dwóch pierwszych miejsc w ekstraklasie. W nowym sezonie zarówno mistrz, jak i wicemistrz Polski mają prawo występu w eliminacjach Champions League - oba od drugiej rundy. Pierwszy w tzw. ścieżce mistrzowskiej, a drugi - ligowej.
Jak ustaliła PAP, zdobywca dubletu na pewno wystąpi w eliminacjach Ligi Mistrzów, a do Ligi Europy „pójdzie” wówczas najwyżej sklasyfikowany zespół z ekstraklasy, czyli w tym przypadku - trzeci. Jeżeli zaś triumfator PP zajmie drugie miejsce w ekstraklasie, również powinien zagrać w kwalifikacjach LM, a trzeci zespół ligi - w eliminacjach LE, ale musi to jeszcze oficjalnie zatwierdzić UEFA.
- Teoretycznie tak oczywiście jest, że drużyna startuje w rozgrywkach UEFA wyższej rangi. Całość sprawy wymaga jeszcze potwierdzenia ze strony UEFA. Jeżeli wicemistrz Polski jest zdobywcą PP, to wtedy UEFA postanowi, kto gra w Lidze Europy - przekazała osoba ze środowiska ligowego, znająca tajniki tych ustaleń.
- Co ciekawe, w sezonie 2026/27 może to wyjść na jedno. Jeśli bowiem wicemistrz Polski odpadnie w 2. rundzie eliminacji LM, to przechodzi do 3. rundy kwalifikacji LE, czyli tam, gdzie swoją rywalizację zaczyna zdobywca Pucharu Polski - przypomniał rozmówca PAP.
Jeżeli zdobywca PP zajmie jedno z czołowych miejsc w ekstraklasie, skorzysta na tym piąta drużyna tabeli, która - podobna jak czwarta - wystąpi od 2. rundy w kwalifikacjach Ligi Konferencji.
Początek finału STS Pucharu Polski o godz. 16. Spotkanie poprowadzi jako sędzia główny Jarosław Przybył z Kluczborka.
Na arbitrów VAR wyznaczono Bartosza Frankowskiego oraz Damiana Sylwestrzaka. Ta dwójka zasiądzie przed monitorami w Centrum VAR w PZPN. Natomiast Patryk Gryckiewicz i Tomasz Listkiewicz będą gotowi do ewentualnej pracy w tradycyjnym wozie VAR, który stanowi zabezpieczenie dla wspomnianego centrum. (PAP)
bia/ pp/