07h27 CET
04/03/2026
Ćwierćfinał piłkarskiego Pucharu Polski: GKS Katowice – Widzew Łódź 4-2 po rzutach karnych (1:1, 1:1, 1:0). Awans: GKS.
Bramki: 1:0 Lukas Klemenz (28), 1:1 Andi Zeqiri (53).
Żółte kartki: GKS - Lukas Klemenz, Mateusz Kowalczyk; Widzew – Sebastian Bergier, Stelios Andreou, Juljan Shehu.
Sędzia: Wojciech Myć (Włodawa). Widzów: 7945.
GKS: Rafał Strączek – Alan Czerwiński (106. Marten Kuusk), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz – Marcin Wasielewski, Damian Rasak, Mateusz Kowalczyk (84. Sebastian Milewski), Borja Galan (84. Erik Jirka) – Eman Marković (53. Marcel Wędrychowski), Ilia Szkurin (84. Mateusz Wdowiak), Bartosz Nowak.
Widzew: Bartłomiej Drągowski – Stelios Andreou, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi – Marcel Krajewski (90+1. Carlos Issac), Emil Kornvig, Lukas Lerager (90+1. Lindon Selahi), Juljan Shehu, Samuel Kozlovsky (106. Christopcher Cheng) – Andi Zeqiri (84. Fran Alvarez), Sebastian Bergier (113. Mariusz Fornalczyk).
Gospodarze przystąpili do tego spotkania podbudowani domową wygraną z Górnikiem Zabrze 3:1 w ekstraklasowych derbach Śląska. Łodzianie przegrali swoje ostatnie ligowe spotkanie w Szczecinie z Pogonią 0:1.
Widzew rozpoczął spotkanie bardzo ofensywnie i szybko okazje do wykazania się miał bramkarz rywali. Rafał Strączek obronił strzał głową Samuela Kozlovsky’ego z bliska oraz uderzenia Andiego Zeqiriego i Juljana Shehu zza pola karnego.
Gola zdobył jednak zespół trenera Rafała Góraka. W 28. minucie do prostopadłego podania Alana Czerwińskiego dopadł tuż przed bramką Lukas Klemenz i nie dał szans Bartłomiejowi Drągowskiemu.
Kibice Widzewa, którzy w licznej grupie zasiedli na trybunach, zachęcali swoich piłkarzy do natarcia i podopieczni trenera Igora Jovicevica „przycisnęli” rywali. Bez skutku. Za to w doliczonym czasie kontrę Katowiczan mógł zakończyć trafieniem Ilia Szkurin. Nie zdołał jednak pokonać łódzkiego golkipera w sytuacji jeden na jeden.
Atak przyjezdnych trwał także po przerwie. Przed bramką Katowiczan było groźnie. Tuż nad poprzeczką z bliska posłał piłkę głową Emil Kornvig, a chwilę później Łodzianie wyrównali. Sprytnie rozegrali rzut wolny, z lewej strony boiska wzdłuż bramki zagrał Kozlovsky, a akcję „zamknął” Zeqiri.
Błąd katowickiej defensywy w 61. minucie mógł przynieść drugiego gola dla przeciwnika, ale Strączek obronił uderzenie Sebastiana Bergiera z niewielkiej odległości.
Potem spotkanie zostało na krótko przerwane, z powodu zadymienia po pirotechnicznym „pokazie” miejscowych fanów. Po wznowieniu gry, mimo zmian w obu ekipach, kibice nie obejrzeli podbramkowych spięć. Gra była rwana, z wieloma niecelnymi zagraniami.
W tej sytuacji konieczna była dogrywka. Groźniej atakowali w niej gospodarze. W 96. minucie Mateusz Wdowiak trafił nawet do siatki, tyle, że ze „spalonego” i gol nie został uznany. Później bezpośrednio z rzutu rożnego przymierzył Bartosz Nowak, a piłkę głową z linii bramkowej wybił Stelios Andreou.
Po zmianie stron zaatakował Widzew. Z 18 metrów próbował zaskoczyć Strączka Fran Alvarez. W odpowiedzi formę golkipera gości przetestował dwukrotnie Marcel Wędrychowski, a w ostatniej akcji ogromną szansę dla Łodzian zmarnował Alvarez. Po podaniu Mariusza Fornalczyka spudłował z pięciu metrów.
O awansie rozstrzygał konkurs rzutów karnych. Egzekwowano je na bramkę, za którą siedzieli kibice Widzewa. Nie pomogło to gościom. Katowiczanie egzekwowali „jedenastki” bezbłędnie. Strączek obronił strzał Alvareza, a Fornalczyk uderzył nad poprzeczką.
8 lutego GKS pokonał ekipę z Łodzi w meczu ekstraklasy 1:0, też po trafieniu obrońcy Lukasa Klemenza.
Piotr Girczys (PAP)
gir/ af/