21h28 CET
25/03/2026
- Na pewno też nie graliśmy wzorowo i mogliśmy w niektórych elementach wyglądać lepiej, ale wygrywamy w trzech setach i to jest najważniejsze – mówił Fornal, którego zespół w rewanżu w Ankarze 31 marca potrzebuje dwóch wygranych setów do awansu do Final Four LM w Turynie.
- Mam nadzieję, że załatwimy sprawę w pierwszych dwóch setach. Oczywiście Rzeszów nie odpuści, bo to też są profesjonaliści, którzy przyjadą i będą chcieli walczyć. To nie jest tak, że się położą, ale my całkiem dobrze u siebie gramy. Wiem, że zespołom spoza Turcji gra się ciężko w naszej hali. Tak więc mamy dosyć duży handicap i będziemy starali się go wykorzystać – stwierdził Fornal, który będąc w polu zagrywki dostawał sporo gwizdów od miejscowych kibiców. – Fajnie niech gwiżdżą, jak to lubię – dodał przyjmujący reprezentacji Polski.
Dla Fornala był to pierwszy mecz w karierze, kiedy grając w zagranicznym klubie zmierzył się z polskim zespołem. Jak przyznał, nie wywoływało to u niego żadnych dodatkowych emocji.
– W klubowej siatkówce nie ma to większego znaczenia, jesteś otoczony obcokrajowcami. Fajnie było znów zagrać w Polsce przy takiej atmosferze. Przyjemny powrót – powiedział Fornal.
Celem Ziraat Bankkart jest wygranie LM, ale jak przyznał Fornal wiele pracy jeszcze przed zespołem.
– Ciężka praca doprowadzi nas do upragnionego Final Four, a potem powalczenia o złoty medal. Wszyscy musimy zdać sobie z tego sprawę, że tylko i wyłącznie ciężki trening jest w stanie doprowadzić nas do sukcesu – stwierdził przyjmujący zespołu z Ankary.
Rzeszowianie po porażce u siebie 0:3 są w bardzo trudnej sytuacji. Chcąc zagrać w Final Four LM (16-17 maja w Turynie) muszą w Turcji zwyciężyć 3:0 lub 3:1, a później jeszcze w „złotym secie”.
- Momentami graliśmy znakomicie i myślę, że to nie był jednostronny mecz, mimo że skończył się wynikiem 0:3. Mieliśmy swoje szanse, szczególnie w drugim secie, kiedy prowadziliśmy 23:20. To nas może napawać jakimś tym optymizmem, że to nie jest nieosiągalny poziom dla nas, że my potrafimy grać tak w siatkówkę, jak gra Ziraat, a wtedy jak dwie drużyny na podobnym poziomie się spotykają to wszystko jest możliwe – podkreślił Marcin Janusz, rozgrywający Asseco Resovii.
– Musimy po prostu jechać do Ankary i starać się odwrócić losy tej rywalizacji. To jest ciężka sytuacja, sami sobie w pewnym stopniu ją stworzyliśmy, ale naprawdę to jest dwumecz. Jesteśmy w połowie. Chcąc grać w czwórce najlepszych drużyn w Europie to musimy być taką drużyną, która jest w stanie odwrócić takie sytuacje, a jeśli nie, to będziemy w ósemce i lekki niedosyt będzie na pewno – zakończył kapitan zespołu z Rzeszowa. (PAP)
rm/ krys/