07h17 CET
27/02/2026
Orlen Wisła Płock - SC Magdeburg 29:29 (14:12).
Orlen Wisła: Torbjoern Bergerud, Mirko Alilović – Michał Daszek, Mitja Janc 4, Marcel Sroczyk, Abel Serdio 3, Leon Susnja, Kirył Samojla, Melvyn Richardson 6, Miha Zarabec 5, Gergo Fazekas, Przemysław Krajewski 3, Lovro Mihic 1, Zoran Ilic, Zoltan Szita, Sergiej Kosorotow 7.
SC Magdeburg: Sergey Hernandez. Matej Mandić – Matthias Musche 5, Felix Claar 2, Manuel Zehnder 2, Tim Zechel 1, Gisli Kristjansson 4, Daniel Pettersson 1, Tim Hornke 2, Philipp Weber 2, Albin Lagergren6, Lukas Martens, Magnus Jensen 2, Christian O'Sullivan, Sebastian Barthold 2, Oscar Bergendahl.
Karne minuty: Orlen Wisła – 0 min, Magdeburg – 2 min. Sędziowali: Daniel Martins, Roberto Martins (Portugalia).
W 12. serii fazy grupowej Ligi Mistrzów spotkały się dwie drużyny, które w zasadzie mogą być pewne udziału w fazie pucharowej. Faworytem byli bez wątpienia goście, którzy - jako jedyni w grupie - w 11 spotkaniach odnotowali komplet zwycięstw.
Mecz był nietypowy, gdyż obie drużyny zagrały dla 7-letniego Alana Raczkowskiego, chorego na DMD, którego leczenie kosztować ma 17 mln zł. Płocczanie w tym spotkaniu wystąpili w koszulkach w kolorze magenta, na znak, że wszyscy są "Alandżersami".
Gra rozpoczęła się co prawda od bramki dla gości, ale już za chwilę kibice oglądali popis Sergieja Kosorotowa. W siódmej minucie na tablicy był wynik 5:3, a z tych pięciu goli cztery uzyskał Rosjanin. W 11. minucie było 7:5.
Potem nieco lepszy moment mieli goście, którzy wyszli na 8:7. Jeszcze w 16. min Magdeburg był lepszy o jedną bramkę, ale niedługo później to Orlen Wisła prowadziła 11:9. Mimo że szkoleniowiec niemieckiej ekipy poprosił o czas, to nie zatrzymało to rozpęzonych Płocczan. W 24. min było 14:11, a Mirko Alilović obronił rzut karny wykonywany przez Tima Hornkego. Do przerwy 14:12.
Początek drugiej połowy był wymarzony dla Orlen Wisły. W 35. min na tablicy był wynik 18:12 i trener Bennet Wiegert musiał poprosić o przerwę.
Po raz kolejny okazało się, że kilka bramek różnicy, to w piłce ręcznej nie jest zbyt duża zaliczka, zwłaszcza z takim rywalem, jak zwycięzca Ligi Mistrzów i lider Bundesligi. Drużyna Orlen Wisły przez kilka minut utrzymywała jednak przewagę sześciu goli. Na cztery zbliżyli się goście w 46. min. Później z dobrej strony po raz kolejny pokazał się bramkarz Torbjoern Bergerud.
Norweski bramkarz był mniej skuteczny przy rzutach karnych Matthiasa Musche, który rzucając dwie kolejne "siódemki" doprowadził do wyniku 23:26. Gdy ekipa z Magdeburga zbliżyła się na dwa trafienia, trener Xavi Sabate poprosił o czas.
Na niewiele się to zdało, bo po tym, jak nie udało się Orlen Wiśle zakończyć akcji, Philipp Weber rzucił bramkę kontaktową na 26:27. Do dorobku Płocczan dopisał gola Abel Serdio, ale goście także wykorzystali sytuację.
Minutę przed końcem spotkania Melvyn Richardson nie wykorzystał pierwszego rzutu karnego, podobnie jak Musche, którego rzut obronił Alilović, ale dobił piłkę na remis 29:29 Gisli Kristiansson. Ostatni rzut meczu przestrzelił Lovro Mihic i drużyny podzieliły się punktami.
Zdobycie jednego punktu pozwoliło drużynie Orlen Wisły utrzymać trzecie miejsce w tabeli i na nim Płocczanie zakończą fazę grupową.
Mecz 13. kolejki fazy grupowej Orlen Wisła zagra 4 lutego na wyjeździe z HC Zagrzeb.
marc/ pp/