21h37 CEST
09/04/2026
Orlen Wisła Płock - Sporting Lizbona 28:27 (13:11).
Orlen Wisła: Torbjorn Bergerud, Mirko Alilovic – Michał Daszek, Mitja Janc 3, Abel Serdio 1, Leon Susnja, Kirył Samojla, Melvyn Richardson 4, Miha Zarabec 1, Gergo Fazekas 4, Przemyslaw Krajewski 3, Dawid Dawydzik 2, Lovro Mihic, Zoran Ilic 3, Zoltan Szita, Sergei Kosorotow 7.
Sporting Lizbona: Andre Kristensen, Mohamed Aly – Edney Silva 2, Emil Berlin, Carlos Alvarez, Francisco Costa 8, Natan Suarez, Jan Gurri 1, Pedro Martinez, Salvador Salvador 5, Orri Torkelsson 1, Mamadou Gassama 2, Diogo Branquinho, Christian Moga, Martim Costa 7, Victor Romero 1.
Karne minuty: Orlen Wisła – 8, Sporting – 6. Czerwona kartka, z gradacji Christian Moga w 25. min. Sędziowali: Ivan Pavicevic, Milos Raznatovic (Czarnogóra).
Pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów został rozegrany w Lizbonie. Gospodarze wygrali 33:29, co i tak było niewielkim wymiarem kary, bowiem w 39. min Sporting prowadził 25:15.
Cztery gole były do odrobienia, zwłaszcza że zgodnie z apelem trenera Xaviego Sabate, trybuny Orlen Areny zapełniły się do ostatniego miejsca.
Orlen Wisła kiepsko weszła w mecz, pierwszego gola zapisała na swoje konto dopiero w siódmej minucie, przy wyniku 0:3. Początek był nerwowy, zawodnicy popełniali sporo błędów, ale skuteczniejsi byli goście, którzy dodatkowo świetnie bronili dostępu do swojej bramki.
Kiedy nie zdobył bramki z rzutu karnego Melvyn Richardson, za to skutecznie rzucił Orri Torkelsson, na tablicy było już 1:5, a swoją coraz wyższą formę prezentował także Mohamed Aly w bramce Sportingu.
Goście wypracowali sobie bezpieczną przewagę i starali się ją utrzymać, imponując szybkością i skutecznością. W zespole Orlen Wisły odblokował się Siergiej Kosorotow, który w 20. min uzyskał swoją trzecią bramkę w tym spotkaniu. Nie udało mu się jednak pokonać Alego z rzutu karnego, który rzut z siedmiu metrów obronił już po raz trzeci.
W pierwszym meczu Orlen Wisła zmniejszyła rozmiary porażki dzięki skuteczności skrzydłowych. W czwartek Płocczanie zapomnieli chyba, że to jest skuteczny sposób na powstrzymanie rywali, bo nadal próbowali główne akcji przez środek.
W 19. min na tablicy był wynik 6:10, a w 24. już tylko 9:10 i trener gości Ricardo Costa poprosił o minutową przerwę. Po powrocie na parkiet i po stracie Sportingu, Gergo Fazekas wyrównał, a potem padły kolejne bramki. W sumie miejscowi odnotowali siedem trafień z rzędu (13:10). Do przerwy było 13:11.
Na początku drugiej połowy swój rytm odzyskali goście, doprowadzając w 38. min do remisu 15:15, a kiedy Sporting wyszedł na prowadzenie po golu Salvadora Salvadora, trener Sabate poprosił o czas.
Płocczanie doprowadzili do remisu i taki rezultat, dający awans do ćwierćfinału drużynie Sportingu, utrzymywał się do 44. min. Ostatni kwadrans spotkania Orlen Wisła rozpoczęła wynikiem 20:18, ale dwie minuty później znów był remis - po 20.
W 53. min na tablicy wyników pojawiło się 23:23. W końcówce gości nie wybiła z rytmu nawet kontuzja palca bramkarza Aly'ego, który musiał zejść z boiska. Rezultat cały czas oscylował wokół premiującego Sporting remisu, a zwycięstwo płockiej drużynie dał w ostatniej chwili Zoran Ilić. Zwycięstwo, które jednak nie wystarczyło do awansu.
Na tym zakończył się udział Orlen Wisły w tej edycji Ligi Mistrzów. Sporting w ćwierćfinale powalczy z duńskim Aalborgiem. (PAP)
marc/ pp/