14h58 CEST
02/04/2026
Brytyjczyk OG Anunoby zdobył dla Nowojorczyków 25 punktów i miał 13 zbiórek, Karl-Anthony Towns zanotował 20 pkt, 11 zb. i 11 asyst, czwarty raz w sezonie uzyskując triple-double, a Mikal Bridges dodał 24 pkt.
Najskuteczniejsi w zespole gospodarzy byli GG Jackson - 20, Olivier-Maxence Prosper - 17 i Cedric Coward - 15.
Knicks wcześnie objęli prowadzenie, pudłując tylko dwa z pierwszych 15 rzutów, po pierwszej kwarcie wygrywali 48:30. W dwóch pierwszych odsłonach trafiali z 71-procentową skutecznością (m.in. 7 z 10 rzutów za trzy punkty) i do przerwy prowadzili 79:62.
Taki dorobek to ich rekord w sezonie w pierwszej połowie. Grizzlies zmniejszyli różnicę do 90:87 w trzeciej kwarcie, ale na całkowite jej zniwelowanie nie było ich stać.
Zespół gospodarzy znów zmagał się z kontuzjami w składzie. Na domiar złego, wcześniej w środę ich koszykarz Brandon Clarke, który w tym sezonie wystąpił tylko w dwóch meczach w grudniu, a opuścił większość sezonu z powodu rekonwalescencji po operacji kolana i naciągnięciu prawego łydki, został aresztowany w Arkansas pod zarzutem posiadania narkotyków i za niebezpieczną jazdę.
Knicks z bilansem 49-28 zajmują trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej, za Detroit Pistons (55-21) i Boston Celtics (51-25).
Bostończycy w środowym meczu na Florydzie z Miami Heat, wygranym 147:129, ustanowili klubowy rekord, zdobywając w pierwszej kwarcie aż 53 punkty. To druga pod tym względem inauguracyjna odsłona w historii sezonu zasadniczego NBA. Tylko Golden State Warriors zdobyli 55 punktów w początkowych 12 minutach w Portland 9 kwietnia 2023 roku. Ekipa Heat również rzuciła 53 pkt w pierwszej kwarcie przeciwko Charlotte 7 listopada.
- Szybkie dotarcie pod kosz i wykończenie akcji. Myślę, że to było katalizatorem – powiedział gwiazdor Celtics Jaylen Brown, który zdobył 43 punkty. Z kolei jego kolega z zespołu Jason Tatum zanotował pierwsze w sezonie triple-double - 25 pkt, 18 zb. i 11 as.
Zdobywając 147 punktów w całym spotkaniu Celtics wyrównali swój drugi najlepszy wynik w meczu wyjazdowym w historii klubu.
- Myślę, że zagraliśmy całkiem nieźle. Są chwile, kiedy gra się dobrze i trafia się jeden rzut za drugim. To po prostu się zdarza. Zwykle w takich momentach, kiedy zaczynasz to czuć, oddajesz słabe rzuty. My tego nie zrobiliśmy. Walczyliśmy o dobrą sytuację, o drugą najlepszą sytuację i myślę, że to podtrzymało nasz impet - skomentował trener Joe Mazzulla.(PAP)
cegl/ msl/