16h17 CEST
11/04/2026
Mecz trwał 3 godziny i 12 minut.
W piątkowych singlach Magda Linette przegrała z Martą Kostjuk 4:6, 0:6, a Katarzyna Kawa z Eliną Switoliną 2:6, 1:6.
Ukrainki po tych pojedynkach potrzebowały jednego zwycięstwa, by wygrać całe spotkanie. Kapitan polskiej reprezentacji Dawid Celt zapowiadał, że jego zawodniczki zrobią wszystko, by pozostać w grze jak najdłużej.
Początkowo deblową partnerką Chwalińskiej w starciu z ukraińskimi bliźniaczkami miała być Kawa, ale ostatecznie została zastąpiona przez Kubkę.
Pierwszego seta Ukrainki rozpoczęły od prowadzenia 2:0, kolejne trzy wygrały biało-czerwone i to rywalki musiały później odrabiać straty. Kibice obejrzeli wiele ciekawych, długich wymian piłki, akcji przy siatce. Obie pary dostały solidne wsparcie w trybun, jako że ukraińskich fanów też było dużo.
Przy stanie 5:4 Polki nie wykorzystały swoich szans na „zamknięcie” seta. Rywalki wyrównały, a krótko potem cieszyły się z rozstrzygnięcia tej partii.
Druga przyniosła jeszcze większą dawkę emocji. Biało-czerwone znów prowadziły 5:4, potem – przy stanie 5:6 – Ukrainki miały piłkę meczową, ale o wszystkim decydował tie-break, wygrany przez Chwalińską i Kubkę 7-4.
Po przerwie rozegrany został trzeci set, w którym było najwięcej skrótów, gry przy siatce, ale i prostych błędów. Widzowie musieli polegać na komunikatach sędziego, bo zawiódł telebim pokazujący aktualny wynik. Lepsze okazały się siostry Kiczenok, które zapewniły swojej reprezentacji decydujący, trzeci punkt w spotkaniu.
Na sobotę zaplanowano jeszcze single Linette – Switolina i Kawa - Kostjuk.
Już wcześniej było wiadomo, że w gliwickiej PreZero Arenie nie wystąpi Iga Świątek.
Stawką spotkania w Gliwicach był awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup, który obędzie się 21-27 września w chińskim Shenzhen.
Mecz został rozegrany w Polsce dzięki porozumieniu z Ukraińcami, którzy pierwotnie mieli być gospodarzami.
Biało-czerwone w pięciu poprzednich edycjach tej imprezy grały w elicie trzykrotnie. Dwa lata temu w półfinale uległy Włoszkom, które później wygrały imprezę w Maladze.
Piotr Girczys (PAP)
gir/ af/