13h48 CET
12/02/2026
Chociaż Brignone od lat jest czołową alpejką świata, to jej zwycięstwo można uznać za pewną niespodziankę. 35-letnia Włoszka, dwukrotna zdobywczyni Pucharu Świata, także w poprzednim sezonie, w styczniu wróciła do startów po 292 dniach przerwy spowodowanej poważną kontuzją. Od tego czasu wystąpiła w kilku zawodach Pucharu Świata, ale bez większych sukcesów. Powierzono jej funkcję chorążyni reprezentacji podczas uroczystości otwarcia igrzysk w Cortinie d’Ampezzo.
W czwartek jadąca z jednym z pierwszych numerów startowych Włoszka uzyskała czas 1.21,43 i aż o 0,41 wyprzedziła Miradoli oraz o 0,52 Huetter.
Gąsienica-Daniel na trudnej, technicznej trasie pojechała bardzo ostrożnie, o 2,66 wolniej od Brignone, co dało jej 18. miejsce.
Najważniejszym startem Polki we włoskich igrzyskach będzie jej koronny slalom gigant.
Zawodów nie ukończyło aż 17 zawodniczek, w tym jedna z faworytek Włoszka Sofia Goggia i niespodziewana zwyciężczyni tej konkurencji z Pjongczangu w 2018 roku, Czeszka Ester Ledecka.
Brignone zdobyła czwarty medal olimpijski, ale pierwszy złoty. 31-letnia Miradoli odniosła największy sukces w karierze. W długiej karierze wygrała tylko jedne zawody PŚ. Także o dwa lata starsza Huetter po raz pierwszy stanęła na olimpijskim podium. Przed czterema laty w Pekinie najlepsza w tej konkurencji była kontuzjowana obecnie Szwajcarka Lara Gut-Behrami.
Olimpijskie zmagania alpejek w supergigancie z trybun oglądali m.in. prezydent Włoch Sergio Mattarella i szefowa MKOl Kirsty Coventry. (PAP)
krys/ pp/