13h57 CET
02/03/2026
Z powodu odwołanych lotów i wielu zmian w podróżach do Australii z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie, władze Formuły 1 w ostatnich dniach zmagają się z logistycznym problemem. Jednak według australijskich organizatorów, wszystko powinno być gotowe na inauguracyjny wyścig sezonu 2026. Pierwszy trening zaplanowano na piątek.
- Ostatnie 48 godzin wymagało reorganizacji lotów – zauważył w poniedziałek dyrektor Grand Prix Australii Travis Auld.
- Z tego, co wiem, wszystko jest już ustalone. Wszyscy będą obecni na wyścigu, a kibice nie zauważą żadnej różnicy - dodał.
Auld potwierdził, że niektórzy z kierowców, podobnie jak członkowie zespołów, są już na antypodach. Wielu z nich wciąż przebywa jednak w Europie. 500 osób z tego kierunku zostanie przetransportowanych trzema samolotami specjalnie wyczarterowanymi na tę okazję.
- Cały ładunek jest już na miejscu, samochody znajdują się w kontenerach na torze, gotowe do rozładunku w garażach zespołów – przekazał dyrektor w wywiadzie dla Channel Nine.
Dodał, że prawie 1000 osób z personelu Formuły 1 zostało zmuszonych do przebukowania lotów z powodu rozpoczętych w sobotę nalotów Izraela i USA na cele w Iranie. Teheran w odpowiedzi zaatakował Izrael i amerykańskie bazy w kilku krajach regionu. Lotniska w rejonie Zatoki Perskiej zostały zamknięte.
Po Melbourne Formuła 1 uda się do Chin, a następnie do Japonii, gdzie konflikt na Bliskim Wschodzie prawdopodobnie nie będzie miał żadnego wpływu. Wciąż jednak nie wiadomo, co będzie z czwartą rundą w Bahrajnie, zaplanowaną na 10-12 kwietnia, oraz piątą w Arabii Saudyjskiej tydzień później. Prezydent USA Donald Trump ocenił w niedzielę, że operacja może potrwać cztery tygodnie. (PAP)
mask/ pp/