11h57 CEST
31/03/2026
To drugi z rzędu finał barażowy o mundial Polski ze Szwecją. W marcu 2022 roku w Chorzowie gospodarze wygrali 2:0. Bilans wszystkich meczów z ekipą „Trzech Koron” jest jednak dla biało-czerwonych niekorzystny - dziewięć zwycięstw, cztery remisy i 15 porażek. Na wyjazdowe zwycięstwo nad Szwecją Polska czeka natomiast od... 1930 roku.
- Nie ma to żadnego znaczenia. Każdy kibic, który będzie oglądał ten mecz, w ogóle nie będzie pamiętał o tym, czy wygrywaliśmy, czy nie. Najważniejsze jest to, co się liczy dziś, teraz i myślę, że nasz zespół, mimo najróżniejszych perturbacji, jakie mieliśmy, jest faworytem tego spotkania, w związku z tym tak musimy do tego meczu podchodzić - podkreślił Engel w studiu PAP.
Trener polskich piłkarzy Jan Urban na przedmeczowej konferencji prasowej zaznaczył, że to Szwecja jest faworytem, jednak były selekcjoner ma inne zdanie.
- Na dzisiaj to my mamy ciekawszych piłkarzy, to my mamy lepszy zespół, to my mamy lepszą organizację gry od Szwedów. Oni mają nowego trenera, który prowadził trzykrotnie tę drużynę, on jeszcze nie zna jej dobrze. On dopiero ten zespół poznaje i oczywiście zwycięstwo nad Ukrainą 3:1 daje taki impuls wewnętrznej siły, ale to jest za mało, żeby grać przeciwko tak dobrej drużynie jak nasza - zauważył doświadczony szkoleniowiec.
- To siłowy, mocny, taki męski futbol, na który trzeba być przygotowanym - scharakteryzował Szwedów Engel i dodał, że fizycznie rywale mogą być mocniejsi, ale technicznie lepsi są Polacy.
Wszyscy zawodnicy są do dyspozycji Urbana, a dodatkowo po pauzie za żółte kartki do składu wraca Nicola Zalewski, który - jak zapowiedział selekcjoner - na pewno zagra w Sztokholmie.
- Zalewski jest jednym z naszych najlepszych piłkarzy i jego powrót do drużyny to jest tylko dodatkowy impuls, dodatkowa siła, dodatkowe możliwości. W ogóle nasz zespół się fantastycznie zmienia. Dawniej myśleliśmy o tym, żeby jeden, dwóch zawodników przejęło grę na siebie, bo potrafią przyjąć piłkę, potrafią przedryblować, itd. Zawsze patrzyliśmy na Zielińskiego, patrzyliśmy na Szymańskiego, a dzisiaj mamy Zalewskiego, Kamińskiego, Pietuszewskiego, dzisiaj mamy wielu zawodników, którzy potrafią wziąć grę na siebie, a więc ten nasz zespół bardzo się zmienia w kierunku futbolu jakościowego, dlatego jesteśmy coraz trudniejsi dla przeciwnika, nie jest nas łatwo rozpracować, bo to są improwizatorzy, indywidualiści. Jeśli ktoś improwizuje i gra indywidualnie, to trudno go zatrzymać - analizował Engel.
W rozmowie z PAP podkreślił wagę doświadczenia piłkarzy.
- Doświadczenie będzie grało bardzo ważną rolę, z tego względu, że jest to jeden mecz, który przeniesie jedną z tych reprezentacji do mistrzostw świata. To bardzo trudne zadanie i dla jednych i dla drugich, bo presja na nich będzie olbrzymia - podkreślił były trener.
- To będzie kluczowe, która drużyna pierwsza opanuje nerwy, która drużyna pierwsza zacznie grać swój futbol, taki, który przygotowała na ten mecz. Ten zespół może wyjść na prowadzenie, a prowadzenie jest bardzo ważne w tym spotkaniu. Wierzę, że to będzie Polska, że po tym zwycięstwie nad Albanią, kiedy potrafiła odwrócić niekorzystny przebieg meczu, nabrała pewności siebie, nabrała wiary w to, że w tym zespole i w takim składzie może awansować do mistrzostw świata. Myślę, że to będzie grało główną rolę - dodał.
Zauważył również, że w tak ważnym meczu, decydującym o być albo nie być w mistrzostwach świata, ciężar gry muszą wziąć na siebie właśnie doświadczeni zawodnicy, jak Robert Lewandowski i Piotr Zieliński, którzy w czwartek zapewnili biało-czerwonym wygraną z Albanią.
- W tych trudnych momentach, kiedy jest największy ciężar gatunkowy meczu, oni muszą wziąć ciężar gry na swoje barki. I biorą. Lewandowski wielokrotnie przechylał losy na naszą korzyść. Właśnie w takich trudnych momentach, kiedy się nie układało, kiedy nie szło i nagle on przechylał wynik meczu. Zieliński bardzo często bierze ciężar gry na swoje barki i stara się układać grę w środku pola, ale również, jak pokazał ostatnio, dysponuje fantastycznym uderzeniem - przyznał były selekcjoner.
Podkreślił, że udział Polski w mistrzostwach świata jest niezwykle ważny dla przyszłości tej dyscypliny w kraju.
- Jeśli chce się rozwijać, trzeba być w gronie najlepszych. Mistrzostwa Świata raz na cztery lata są właśnie takim turniejem, gdzie są najlepsi z najlepszych. I tam po prostu trzeba bywać. Na salonach piłkarskich trzeba bywać. Dlatego szalenie ważny jest ten awans dla nas, dla środowiska piłkarskiego, dla całego sportu polskiego, dla PZPN, bo określone kwoty i pieniądze idą za tym awansem, a wiadomo, że związek wspiera całą polską piłkę nożną, od najmłodszych do najstarszych, od amatorów do zawodowców. A poza tym wtedy szanują nas bardziej - podsumował Engel.
Zwycięzca wtorkowego meczu, zaplanowanego na godz. 20.45, trafi do grupy F mistrzostw świata, gdzie czekają: Holandia, która była też rywalem Polski w eliminacjach, a także Japonia i Tunezja. Mundial, po raz pierwszy z udziałem 48 drużyn, odbędzie się w dniach 11 czerwca - 19 lipca.
Monika Sapela (PAP)
Wideo dostępne na https://wideo.pap.pl/pap-media,101/el-ms-2026--engel-szwedzi-moga-byc-mocniejsi-fizycznie-ale-nie-technicznie,90207
msl/ pp/