06h48 CET
17/02/2026
Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak zdążyli przed decyzją sędziów oddać wszystkie próby, ale Tomasiak uczynił to w trudnych warunkach, osiągając niewielką odległość. Wcześniej, tuż przed jego skokiem, nastąpiła długa przerwa, a świat obiegły zdjęcia, jak 19-latek czeka przy belce, leżąc pod kocem pokrytym śniegiem.
Po jego próbie biało-czerwoni byli na trzecim miejscu, a na skoki czekało jeszcze trzech zawodników. Żaden z nich już jednak nie wystąpił, a za końcowe uznano wyniki po dwóch seriach.
- Śnieg gromadził się w rynnach najazdowych, także na zeskoku było go coraz więcej. Próbowaliśmy sobie z tym poradzić, wysłaliśmy przedskoczka, ale jasno było widać, że utrata prędkości była zbyt duża. Kolejnym problemem był zmienny wiatr. Sędziowie mieli duży problem z ustaleniem, z której belki można kontynuować zawody. Zorientowaliśmy się, że nie dało się zagwarantować równej prędkości dla wszystkich i musieliśmy podjąć decyzję o odwołaniu rundy - tłumaczył Pertile.
Włoch ubolewał, że właśnie w ten sposób trzeba było „zamknąć igrzyska”, bo poniedziałkowe zmagania zakończyły rywalizację w tej dyscyplinie w Predazzo.
- Szkoda, bo wydaje mi się, że mieliśmy dziś świetny konkurs. Ten nowy format jest ekscytujący. Byłem gotów cieszyć się tą ostatnią rundą, wyglądało na to, że mamy idealne warunki na fantastyczny finał. Ale wszyscy mieli szansę wziąć udział w dwóch sprawiedliwych rundach, dobrze się zaprezentować. Na igrzyskach są trzy komplety medali i wiadomo, że pozostali nie są szczęśliwi, ale to jest część tej gry – nadmienił Włoch.
Złoto w poniedziałek wywalczyli Austriacy, a brąz - Norwegowie.
Z Predazzo Maciej Machnicki (PAP)
mm/ cegl/