18h18 CET
18/02/2026
Slalom kobiet był ostatnią konkurencją narciarstwa alpejskiego w zawodach olimpijskich we Włoszech.
- Chciałam po prostu poczuć te dwa przejazdy – jestem dumna, ale też bardzo wdzięczna. Ważną rzeczą, nad którą pracowałam z moim zespołem i psychologiem, jest to, żeby mieć świadomość, że mam w sobie to, czego potrzebuję. Nie mogę jeszcze tego powiedzieć o slalomie gigancie. Nie zawsze mogę to powiedzieć na starcie zawodów. Ale dzisiaj na starcie mogłam - zauważyła utytułowana alpejka po finałowej rywalizacji w slalomie.
W dwóch wcześniejszych konkurencjach w Cortinie d’Ampezzo Shiffrin zajęła 11. pozycję w slalomie gigancie oraz wraz z Breezy Johnson była czwarta w kombinacji drużynowej. W środę wykorzystała ostatnią szansę na zdobycie medalu i uniknięcie powtórki z nieudanych igrzysk w Pekinie cztery lata temu, gdy zakończyła imprezę rozczarowana i bez miejsca na podium.
- To naprawdę wielki moment. Oczywiście, medal, złoto to spełnienie marzeń. Ale w pewnym momencie w tym tygodniu po prostu powiedziałam sobie: przestań marzyć. Po prostu jedź na nartach – powiedziała Amerykanka w telewizji NBC.
- Jestem szczęśliwa, że byłam w stanie zrobić to, co trzeba, we właściwym momencie – dodała.
30-latka jest jedną z najlepszych narciarek alpejskich w historii. Wygrała rekordowe 108 zawodów Pucharu Świata. Ma teraz w dorobku cztery medale olimpijskie. W 2014 roku w Soczi triumfowała w slalomie. Cztery lata później w Pjongczangu wywalczyła złoto w slalomie gigancie i srebro w superkombinacji. Ponadto od 2013 roku zdobyła 15 medali mistrzostw świata, w tym osiem złotych. (PAP)
msl/ pp/