18h27 CET
07/03/2026
Mecz był zaplanowany na godz. 17.30. Na murawie pojawili się piłkarze Śląska oraz sędziowie, a na trybunach - fani gospodarzy.
„Biała Gwiazda” nie przyjechała do Wrocławia, protestując w ten sposób przeciwko decyzji władz Śląska o niewpuszczeniu jej kibiców. Już w czwartek prezes i większościowy właściciel krakowskiego klubu Jarosław Królewski zapowiedział, że piłkarze Wisły nie pojadą do Wrocławia. „Ta decyzja jest nieodwołalna i nienegocjowalna” - napisał w oświadczeniu.
Pomimo zapowiedzi, że zespół Wisły nie pojawi się w sobotę na Tarczyński Arenie, Śląsk normalnie przygotowywał się do meczu. Półtorej godziny przed planowanym początkiem zostały otwarte bramy stadionu, obecne były służby porządkowe, telewizja i pojawili się też pierwsi kibice gospodarzy.
Tradycyjnie pół godziny przed pierwszym gwizdkiem swoją pracę rozpoczął spiker zawodów. Kilka chwil później na boisku pojawili się piłkarze Śląska i zaczęli rozgrzewkę, podobnie jak zespół sędziowski. Kolejny element przedmeczowy był już jednak zmieniony, bo spiker przedstawił skład tylko jednej drużyny - gospodarzy.
Fotoreporterzy czekali na wyjście z na murawę zespołów. Wszystko było gotowe na szlagierowo zapowiadający się mecz 1. ligi. Kilka minut przed 17.30 na boisku pojawiła się jedenastka Śląska i sędziowie. Kolejnym krokiem powinno być losowanie stron boiska i wymiana proporczyków. Tego już jednak nie było.
Sędzia Kwiatkowski o wyznaczonej porze dał sygnał do rozpoczęcia meczu, ale ten nie mógł się zacząć, bo nie było drużyny gości. Po 10 minutach arbiter wezwał sygnałem gwizdka Wisłę po raz drugi i pokazał na palcach, że oczekiwanie na drużynę gości potrwa jeszcze pięć minut. W tym czasie kilka tysięcy kibiców Śląska na trybunach prowadziło doping.
Po kolejnych regulaminowych pięciu minutach Kwiatkowski gwizdnął po raz ostatni i zakończył zawody. Po ostatnim gwizdku tradycyjnie zespół z Wrocławia podszedł pod sektor z najzagorzalszymi sympatykami, aby podziękować im za doping. I to był koniec „emocji” w sobotę na wrocławskim stadionie. Zegar wskazywał 17.47.
Zgodnie z przepisami Wisła za niepojawienie się we Wrocławiu automatycznie powinna zostać ukarana walkowerem. Bardzo możliwe jest, że na klub z Krakowa nałożona zostanie też kara finansowa. Konsekwencje nie ominą też zapewne gospodarzy.
Pierwsze decyzje powinny zapaść w czwartek, kiedy zbierze się Komisja ds. Rozgrywek ds. Rozgrywek PZPN. Sankcje mogą być dotkliwe, co zapowiedział już w mediach społecznościowych prezes federacji Cezary Kulesza.
„Polski Związek Piłki Nożnej wymaga od wszystkich uczestników rozgrywek przestrzegania obowiązujących regulaminów. Nie ulegnę presji ani szantażowi polegającemu na niestawieniu się na spotkaniu. Nie będę też tolerował nieuzasadnionej odmowy przyjęcia zorganizowanej grupy kibiców gości. Chcę jasno podkreślić: w tej sprawie PZPN mówi jednym głosem” - przekazał.
„Będziemy w tej sprawie nieugięci i sięgniemy po wszelkie dostępne narzędzia, które położą kres temu procederowi” – dodał Kulesza.
Całe zamieszanie rozpoczęło się od komunikatu Śląska, że nie wpuści na spotkanie z Wisłą zorganizowanej grupy kibiców z Krakowa. W odpowiedzi prezes Białej Gwiazdy zapowiedział, że w takim wypadku zespół Wisły nie pojawi się w sobotę we Wrocławiu. W tle są zaszłości między fanami obu drużyn.
W tabeli 1. ligi Wisła zajmuje pierwsze miejsce z dorobkiem 49 punktów, Śląsk był dotychczas szósty, ma 12 punktów mniej. (PAP)
marw/ bia/ pp/