10h57 CET
30/01/2026
Pierwszego seta dość pewnie wygrał Alcaraz. W drugim Zverev był blisko wygranej. Prowadził 5:4 i serwował na zwycięstwo w nim, ale pozwolił Hiszpanowi się przełamać, a potem przegrał tie-breaka.
Do kontrowersji doszło w trzecim secie. Hiszpan poprosił w nim o przerwę medyczną, zgłaszając problem z nogą. Zverev protestował u sędzi stołkowej, argumentując że rywal ma skurcze, a w takim wypadku przerwa nie przysługuje. Ta jednak wyraziła zgodę, aby fizjoterapeuta zajął się Alcarazem.
Po wznowieniu gry Hiszpan miał problemy z poruszaniem się. Przegrał po tie-breaku trzecią partię, a następnie czwartą. Piątą, decydującą Zverev zaczął od przełamania. Potem przy stanie 5:4 serwował na zwycięstwo w meczu, ale tak jak w drugim secie, pozwolił Alcarazowi odrobić stratę. Ten wygrał także dwa kolejne gemy i w efekcie spotkanie.
To była ich 13. konfrontacja i siódmy triumf Alcaraza.
- Wygrałem, bo wierzyłem w to. Zawsze mówię, że trzeba w siebie wierzyć, bez względu na to, co się dzieje. Było mi ciężko w połowie trzeciego seta. Fizycznie to był jeden z najbardziej wymagających meczów w karierze. Ale bywałem już w takich sytuacjach. Wiedziałem co muszę robić, że muszę walczyć z całego serca - powiedział.
22-letni Hiszpan ma na koncie sześć wielkoszlemowych tytułów - po dwa w Wimbledonie, French Open i US Open. Triumfu w Australii brakuje mu do „Karierowego Szlema”. Jeśli wygra niedzielny finał, zostanie najmłodszym tenisistą w historii, który go skompletował.
Obecnie to miano należy do jego wielkiego rodaka Rafaela Nadala. Miał 24 lata i 101 dni, gdy wygrał w 2010 roku brakujące US Open.
W drugim półfinale, jeszcze w piątek, najlepszy w dwóch ostatnich edycjach Australian Open Włoch Jannik Sinner zagra z 10-krotnym zwycięzcą tego turnieju, Serbem Novakiem Djokoviciem. (PAP)
wkp/ pp/