15h48 CEST
12/05/2026
36-letnia Cirstea, notowana na 27. miejscu w światowym rankingu, największą niespodziankę sprawiła w trzeciej rundzie, gdy wyeliminowała najwyżej rozstawioną Białorusinkę. Było to jej pierwsze zwycięstwo w karierze nad liderką listy WTA.
- Jeśli wygram turniej, to zastanowię się, czy na pewno kończyć karierę - przyznała ze śmiechem Rumunka po spotkaniu z Sabalenką.
Później pokonała także Czeszkę Lindę Noskovą (nr 13.), a we wtorek w dwóch setach okazała się lepsza od notowanej na 36. miejscu w światowym rankingu, ale bardziej utytułowanej Ostapenko. W pierwszym secie nie dała Łotyszce szans, dwukrotnie ją przełamując, natomiast w drugim wróciła ze stanu 2:4, a następnie 3:5 i doprowadziła do tie-breaka, w którym zdominowała rywalkę.
Cirstea o finał w Rzymie, pierwszy w imprezie rangi WTA 1000 od Toronto w 2013 roku i w sumie drugi w karierze, zagra ze zwyciężczynią wieczornego meczu Amerykanki Coco Gauff (nr 3.) z Rosjanką Mirrą Andriejewą (8.).
Iga Świątek (4.) zagra o półfinał w środę, gdy zmierzy się z Amerykanką Jessiką Pegulą (nr 5.). Raszynianka turniej w Rzymie wygrała trzy razy - w 2021, 2022 i 2024 roku.
W obecnej edycji jest jedyną Polką, która pozostała w singlowej rywalizacji. Mecze pierwszej rundy przegrały Magdalena Fręch i Magda Linette.
Wynik ćwierćfinału:
Sorana Cirstea (Rumunia, 26) - Jelena Ostapenko (Łotwa) 6:1, 7:6 (7-0).(PAP)
msl/ pp/