06h37 CEST
15/06/2026
Holandia - Japonia 2:2 (0:0).
Bramki: dla Holandii - Virgil van Dijk (50-głową), Crysencio Summerville (64); dla Japonii - Keito Nakamura (57), Daichi Kamada (88).
Żółte kartki: Holandia - Memphis Depay, Crysencio Summerville, Micky van de Ven.
Sędzia: Ismail Elfath (USA). Widzów: 69 285.
Holendrzy byli wymieniani przed turniejem w gronie drużyn, które stać na odegranie bardzo poważnej roli na mundialu w Ameryce Północnej. W eliminacjach mistrzostw świata podopieczni Ronalda Koemana wygrali „polską” grupę, choć akurat z kadrą Jana Urbana nie udało im się ani razu zdobyć trzech punktów - dwukrotnie padł remis 1:1, we wrześniu 2025 roku w Rotterdamie i dwa miesiące później w Warszawie.
Japonia, która w dwóch poprzednich turniejach tej rangi potrafiła wyjść z grupy (w MŚ 2018 wyprzedziła w tabeli m.in. reprezentację Polski), też miała swoje atuty, więc spotkanie zapowiadało się naprawdę ciekawie.
Nic też dziwnego, że oba zespoły podeszły do siebie z respektem. W pierwszej połowie nie było wiele emocji, choć bramkarz Japończyków Zion Suzuki musiał kilka razy wykazać się umiejętnościami, m.in. po strzale Donyella Malena.
Bramki padły po przerwie, a kibice na pewno nie mogli się nudzić. W 50. minucie bardzo precyzyjnym uderzeniem głową popisał się czołowy obrońca „Oranje” i Liverpoolu Virgil van Dijk, po dośrodkowaniu klubowego kolegi - Ryana Gravenbercha.
Japończycy odpowiedzieli już siedem minut później po strzale Keito Nakamury, ale w 64. minucie podopieczni Ronalda Koemana znów prowadzili. Tym razem mocne uderzenie przy słupku z okolic narożnika pola karnego oddał skrzydłowy West Ham United Crysencio Summerville, ponownie po asyście Gravenbercha.
Wydawało się, że wyżej notowani Holendrzy utrzymają korzystny wynik do końca, jednak słynący z ambitnej gry Japończycy nie dali za wygraną i znów doprowadzili do wyrównania.
W 88. minucie na strzał głową zdecydował się wprowadzony z ławki Koki Ogawa. Piłka odbiła się jeszcze... od głowy Daichiego Kamady i wpadła do siatki. Gola zaliczono temu drugiemu, na co dzień pomocnikowi londyńskiego Crystal Palace.
O godz. 4 czasu polskiego Szwecja, która pokonała podopiecznych Urbana u siebie 3:2 w marcowym finale barażowym, zagra w tej grupie z Tunezją. (PAP)
bia/ af/