15h27 CET
20/03/2026
Rekordzistka świata Mahuczich wygrała w Toruniu wynikiem 2,01. Srebro ex aequo dla drugiej z Ukrainek Julii Lewczenko, Serbki Angeliny Topić i Australijki Nicoli Olyslagers, które skończyły 1,99. Polka Maria Żodzik zajęła piąte miejsce wynikiem 1,93.
- Chciałam zdobyć złoto dla mojego kraju i to zrobiłam - powiedziała Mahuczich. - Sezon jest dobry, spędziłam zimę na Ukrainie. Jestem gotowa do sezonu na otwartym stadionie i startu w mistrzostwach Europy - dodała.
Przyznała, że jej rolą jest wspieranie swojego kraju na bieżni. Mahuczich, tak jak od wielu lat, powieki miała pomalowane w niebisko-żółte barwy narodowe. Kolorystyka hali w Toruniu tak się ułożyła, że poprzeczka w skoku wzwyż, jeżeli patrzyło się z góry, idealnie oddzielała niebieski tartan od żółtego materaca.
- Zawsze staram się pokazywać na zawodach, że jestem Ukrainką, dlatego właśnie akcentuję nasze barwy. Wspieram nasz kraj, jak mogę - dodała.
Lewczenko powiedziała PAP, że Mahuczich jest narodową bohaterką.
- Jestem bardzo szczęśliwa. Rywalizacja była niesamowita. Masa bardzo dobrych skoków do 1,99 i bardzo dobre rezultaty wszystkich nas walczących o podium. Bardzo cieszą dwa medale dla naszego kraju. Jarosława jest mistrzynią i naszą bohaterką - stwierdziła srebrna medalistka.
Lekkoatletów z Ukrainy przyjechało do Polski zaledwie pięcioro. Regres w czasie wojny jest nieunikniony, ale tak się złożyło, że ich najważniejszy start był pierwszym finałem mistrzostw. Ukrainki wykorzystały go na 110 procent i w mix zonie cierpliwie odpowiadały na pytania od dziennikarzy z całego świata. Przypominały, że na Ukrainie trwa wywołana przez Rosję wojna i giną ludzie.
W Polsce poza Mahuczich (obwód dniepropietrowski) i Lewczenko (Kijów), wystartują skoczek wzwyż Ołeh Doroszczuk (obwód kirowogradzki) oraz dwaj płotkarze Ołeh Kukota z Kijowa i Dmytro Baginski (obwód żytomierski).
Skok wzwyż był pierwszym finałem HMŚ w Toruniu, jedynym rozgrywanym w piątkowej sesji przedpołudniowej.
Tomasz Więcławski (PAP)
twi/ krys/