07h47 CEST
29/03/2026
Na wieczór Stocha ściągnęły tłumy kibiców. Kamil otrzymał prezenty od sponsorów, od gospodarzy Zakopanego i Planicy, a także tablicę z autografami i życzeniami od swoich rywali i zarazem przyjaciół ze skoczni. Kryształowy puchar od Słoweńców wręczył mu... Petr Prevc, jego wielki konkurent, starszy brat najlepszego skoczka kończącego się sezonu, Domena.
Punktem kulminacyjnym wieczoru była rozmowa Stocha z kibicami, pełna humoru, żartów, ciętych ripost, ale i momentami poważna. Mikrofon wędrował z rąk do rąk. Całością kierowali redaktorzy Roman Czejarek z Polskiego Radia, jednego z organizatorów spotkania, oraz Igor Błahut.
Stoch opowiadał, że zamierza wrócić do książek, które już czytał. Planuje objechać razem z żoną całą Polskę, obiecał odwiedzić Sandomierz, chce wrócić do wędrówek górskich i wyjechać na narty.
Ze swoich skoków najbardziej zapamiętał lot na mamucie w Planicy w 2017 roku, gdy osiągnął 251,5 m, a także wszystkie „magiczne” skoki po zwycięstwo w Zakopanem.
Wielką wartość ma dla niego kartka, którą otrzymał w samolocie od nieznajomej kobiety.
- Gdy wracałem samolotem po nieudanym turnieju, przybity, z głową spuszczoną, pewna pani podeszła do mnie, dała mi kartkę i odeszła bez słowa. Później przeczytałem: „Nieważne, co się wydarzy. I tak Ciebie kochamy”. Wracałem do domu szczęśliwy, ze łzami w oczach. Jeżdżę z tą kartką do tej pory – zwierzył się.
- Dziś usłyszałem też bardzo miłe słowa od Karla Geigera (niemieckiego skoczka – PAP), który powiedział mi, że byłem dla niego inspiracją właśnie w tym sezonie, bo widział, z czym się zmagam. I on też przechodził bardzo trudne chwile i stawiał sobie mnie jako wzór do naśladowania. „Jak ty dałeś radę, to ja też dam radę” – powiedział. To mnie bardzo zbudowało – dodał Stoch.
- Kielo zakurzyło w Zębie? – zapytał kibic z Poronina, wywołując salwę śmiechu. Ktoś z tłumu podpowiedział, że w rodzinnej miejscowości Stocha spadło 25 centymetrów śniegu.
- To pierwszy dzień na emeryturze spędzę na „łopatowaniu” – odpowiedział trzykrotny mistrz olimpijski.
Inny mieszkaniec Poronina poprosił Stocha, by zatańczył „po góralsku”.
- Mam ksywe nózki, to nie zatance – ripostował ze śmiechem Stoch, lecz po chwili dał się namówić i zastukał obcasami.
Czy Stoch rozważa objęcie posady trenera polskiej kadry skoczków? Kibic z Krakowa dodał, że „wszyscy widzimy, jak to wygląda z całą resztą”.
- Mocno, mocno. Ale nie boimy się prawdy, prawda nas wyzwoli – odpowiedział. Jego zdaniem „końcówka sezonu była bardzo trudna”, co nie oznacza, że tłuste lata w polskich skokach nie wrócą.
Stoch uważa, że w kadrze są zawodnicy z ogromnym potencjałem, zarówno ci, którzy razem z nim zaczynali karierę, mistrzowie świata Piotr Żyła i Dawid Kubacki, jak i młodsi zawodnicy, medaliści olimpijscy Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek.
- Jestem pełen nadziei. Życzę naszym zawodnikom, żeby skakali daleko i żebyście mieli jeszcze dużo radości z oglądania ich. Ja natomiast chcę się bardziej poświęcić swojemu klubowi Eve-nement Zakopane, może nie w roli trenera, ale chcę częściej odwiedzać zawodników. Chętnie będę dzielić się swoją wiedzą, doświadczeniem, w różnych kwestiach, nie tylko sportowych, ale wokół sportu, równie ważnych, może nawet ważniejszych – odpowiedział Stoch.
W trakcie wieczoru podpisał wiele flag, plastronów, a nawet kask narciarski dla fanki z Węgier.
Obiecał, na prośbę fanki z Kozienic, żeby w niedzielę, ostatnim konkursie w karierze, skoczyć dla przyjemności, dla siebie i z uśmiechem na twarzy.
Pożegnalny wieczór Stocha przygotowało Polskie Radio, z pomocą m.in. ambasady RP w Lublanie.
Z Kranjskiej Gory Artur Filipiuk (PAP)
af/ wkp/