07h57 CET
21/02/2026
Zespół USA prowadził po pierwszej tercji 2:0 po bramkach Dylana Larkina i w samej końcówce Tage'a Thompsona. W połowie drugiej części gry Amerykanie strzelili dwa gole w odstępie... 19 sekund, najpierw Jack Hughes, chwilę potem Jack Eichel. Kilka minut później na 5:0 podwyższył Hughes. I było po emocjach.
- Zabrakło dyscypliny, mieliśmy za dużo kar, rywale zbyt łatwo zdobywali bramki - komentował w rozmowie z Eurosportem po drugiej tercji wyraźnie zrezygnowany Tomas Tatar.
W trzeciej tercji rozmiary porażki zmniejszyli Juraj Slafkovsky, król strzelców i najlepszy zawodnik poprzedniego turnieju olimpijskiego w Pekinie, oraz Pavol Regenda. Gole Słowaków rozdzieliło trafienie Brady'ego Tkachuka.
Słowacy, którzy w fazie grupowej potrafili pokonać Finlandię 4:1, w półfinale praktycznie nie zagrozili Amerykanom. W sobotę zagrają o brązowy medal ponownie z reprezentacją „Suomi”.
Natomiast niedzielny finał zapowiada się pasjonująco. Amerykanie na złoto olimpijskie czekają od igrzysk w Lake Placid w 1980 roku. Dokonali wtedy „Cudu na lodzie”, jak nazwano zwycięstwo gospodarzy nad reprezentacją Związku Radzieckiego. Według mediów swój przyjazd do Mediolanu rozważa prezydent USA Donald Trump.
Kanadyjczycy byli mistrzami olimpijskimi dziewięć razy. Po raz ostatni wygrali w Soczi w 2014 roku, w ostatnim przed igrzyskami we Włoszech turnieju olimpijskim z udziałem gwiazd NHL.
W XXI wieku będzie to trzeci finał olimpijski z udziałem tych drużyn.
Finał turnieju hokejowego będzie ostatnią konkurencją zimowych igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina d'Ampezzo. (PAP)
af/ sab/