15h08 CET
16/02/2026
Meillard na półmetku był drugi, do prowadzącego Atle Lie McGratha tracił 0,59 s. W drugiej próbie Szwajcar uzyskał najlepszy czas, ale musiał czekać na to, co pokaże 25-letni Norweg. Lider klasyfikacji slalomu w Pucharze Świata rozpoczął dynamicznie, ale popełnił błąd - zahaczył o tyczkę i wypadł z trasy, tracąc szansę na życiowy sukces. Ze wściekłości w połowie trasy rozrzucił sprzęt, a następnie odszedł w bok stoku i położył się pod siatkami ochronnymi, z dala od ludzi.
29-letni Szwajcar wygrał łącznym czasem 1.53,61. Srebro wywalczył Austriak Fabio Gstrein ze stratą 0,35, a brąz Norweg Henrik Kristoffersen - strata 1,13.
Meillard wywalczył w tegorocznych igrzyskach trzy medale - oprócz poniedziałkowego złota również srebro w kombinacji drużynowej z Marco Odermattem oraz brąz w slalomie gigancie.
Jasiczek, startujący z 48. numerem, wypadł z trasy jeszcze przed drugim pomiarem czasu, ulokowanym mniej więcej w jej połowie. Jego olimpijski występ trwał ok. 22 sekund.
Nie był jedynym, który nie poradził sobie z trudnymi warunkami panującymi podczas tej części zmagań - rywalizację utrudnia mgła i padający śnieg. Pierwszego przejazdu nie ukończyło 52 alpejczyków z 96 zgłoszonych, a drugiego m.in. mistrz olimpijski z Pekinu, Francuz Clement Noel.
Z trasy pierwszego przejazdu wypadł m.in. reprezentant Brazylii Lucas Pinheiro Braathen, drugi w slalomowej klasyfikacji Pucharu Świata. Bardzo dobrze rozpoczął zawody, gdyż na dwóch pierwszych pomiarach czasu był najszybszy.
W sobotę urodzony w Oslo, ale reprezentujący ojczyznę matki narciarz zapisał się w historii, wygrywając slalom gigant i zostając pierwszym sportowcem z Ameryki Południowej, który zdobył medal zimowych igrzysk olimpijskich.
Slalom był ostatnią męską konkurencją olimpijską w narciarstwie alpejskim. (PAP)
msl/ pp/